Ready for the Fourth of July? Any good plans? I'm going to spend all afternoon drinking sangria in LA and then going to the midnight movie at the New Beverly Cinema. They're playing "Red Dawn," the one where commies invade 1980s America and it's total propaganda? Ah, the 80s. Perfect film to top off Independence Day, right?
(*) Iron & Wine - Waitin' for a Superman - Around the Well The Angels of Light - Kosinski - Everything Is Good Here/Please Come Home The Mountain Goats - I Thought About You a Little - Live on WFMU
(*) trembling bells - I Took to You (Like Christ to Wood) - Carbeth
(*) God Help The Girl - Act of the Apostle - God Help the Girl Jens Lekman - I Saw Her at the Anti War Demonstration - Oh You're So Silent Jens
Iron & Wine - Flightless Bird, American Mouth - The Shepherd's Dog (For Kim in Berkeley, CA)
Four Tet - Hilarious Movie of the 90's - Pause Manitoba - Bijoux - Up in Flames Odd Nosdam - Small Mr Man Pants - Burner Matmos - L.A.S.I.K. - A Chance to Cut Is a Chance to Cure
Mogwai - R U Still In 2 It - Young Team Casiotone for the Painfully Alone - Graceland - Advance Base Battery Life
(*) Dent May - College Town Boy - The Good Feeling Music of Dent May & His Magnificent Ukulele
Hope to see you next Thursday, 6-8pm PST on KUCI 88.9fm in Irvine, CA, or worldwide live on the internet at KUCI.ORG, the public radio presets of iTunes, and the public radio app for iPhones.
It's friday! Shit yeah! Other good news: I got a gig DJing "KUCI Night" at the Kitsch Bar in Costa Mesa. If you're in the Orange County area, please stop by starting in July. I'll buy you a drink. Well...I'll say that I'm going to buy you a drink and then conveniently forget my wallet. I'm an asshole.
The Halo Benders - Freedom Ride - God Don't Make No Junk Make Up - Every Baby Cries the Same - Untouchable Sound Fugazi - Suggestion - 13 Songs Jawbreaker - The Boat Dreams From the Hill - 24 Hour Revenge Therapy
(*) Mika Miko - Turkey Sandwhich - We Be Xuxa (For Alex in Irvine, CA)
(*) The Vaselines - Lovecraft - Enter the Vaselines Rocketship - I Love You Like the Way that I Used To - A Certain Smile, A Certain Sadness Luna - Lovedust - Best of Luna
(*) Casiotone for the Painfully Alone - Tom Justice, The Choir Boy Robber, Apprehended at Ace Hardware in Libertyville, IL - Vs. Children
(*) EAR PWR - Cats Is People, Too - Super Animal Brothers III Michael Andrews - When I Call a Name - Me and You and Everyone We Know Original Score Jens Lekman - I Don't Wanna Die Alone - The Opposite of Hallelujah
Secret Chiefs 3 - Renunciation - Second Grand Constitution and Bylaws A Hawk and a Hacksaw - God Bless the Ottoman Empire - The Way the Wind Blows Masada - Sippur - 50th Birthday Celebration Volume 7
Hope you guys will tune in sometime in the future. TtAS is on every Thursday 6-8pm PST on KUCI 88.9FM in Irvine, CA, and worldwide on the internet at KUCI.ORG, the public radio presets of iTunes, and the public radio app on iPhones.
Well here we are again. A little later than usual, but given all the crazy animal stuff I put up a few weeks ago I felt it would be best to space things out. That and I'm really, really lazy. A little busy, too, for that matter - between the practicum, research, and Ruth's stupid work shift I haven't had nearly as much slacking time as I'd like. I'll manage, though.
May wasn't a particularly exciting month in terms of music, but luckily that gave me the chance to catch up on the excess from preceding months. My mix comes in like a lion, then shifts into a lion who likes folk/rootsy music, and goes out like a lion who likes electronic-ish stuff. I apologize for that terrible description. Just imagine a lion in a cowboy hat and a raver lion and you'll have some idea of what I was going for. Unfortunately I didn't think of those images before making the cover art! Maybe next time. Speaking of next time, June's going to be a pretty excellent month for music so I'm excited about that mix. Yes, I get excited about mixes. I'm that cool. Hopefully the rest of June is also excellent!
Czyli subiektywne zestawienie najważniejszych i najbardziej oczekiwanych koncertów nadchodzącego lata.
Wielcy
Radiohead. Obojętne, co bym napisał, wszystko zabrzmi banalnie. Lata złudnych oczekiwań, bezowocnych nadziei, zwodniczych obietnic Mikołaja Ziółkowskiego. Teraz najważniejszy zespół naszych czasów przyjeżdża do Poznania i nie ma innego wyjścia: to musi być koncert dekady (stulecia? kto wie?). Franz Ferdinand. Najważniejszy zespół mojej młodości (tak już dziś odległej) i jeden z najbardziej pożądanych koncertowych typów ostatnich lat. Nie widziałem ich w Gdyni (czego nieskończenie żałuję), nie było mnie w Warszawie (czego żałuję trochę mniej), teraz znów wystąpią w Polsce i to w dodatku w Krakowie. Na pierwszej edycji festiwalu Selector ich występ ma być magnesem, który przyciągnie tłumy, myślę jednak, że będzie czymś więcej. Dla mnie w każdym razie zapowiada się jako pierwszy wielki koncert tego roku. Arctic Monkeys Spiritualized. Pamiętam, że gdy u zarania milenium po raz pierwszy zetknąłem się z twórczością Jasona Piercea (przy okazji genialnego "Let It Come Down") pomyślałem, że tak właśnie powinna brzmieć muzyka absolutna. Nieważne z resztą. Spiritualized to największa gwiazda tegorocznego Offa i jedna z zacniejszych nazw jakie mają się pojawić latem nad Wisłą. A przecież swego czasu byli więksi niż Radiohead... Animal Collective. W styczniu wydali album, który wielu dał odpowiedź na odwieczne pytanie o najważniejszą płytę roku, psując tym samym zabawę spekulantom i fanom różnego rodzaju podsumowań. Najlepszy zespół świata (poza Radiohead) ma podzielić publikę w Jarocinie. A dla mnie jest wystarczającym powodem, aby się na tym festiwalu pojawić. Morrissey. To okrutne, ale najprawdopodobniej nie zobaczę w tym roku na żywo jednego z tych artystów, którzy wywarli na mnie największy wpływ. Moz przyjeżdża do Warszawy tuż po Heinekenie, co praktycznie wyklucza moją obecność. Ale poczekajmy jeszcze...
Faworyci, czyli ci, od których najwięcej się oczekuje i na których trzeba tego lata najbardziej uważać.
Late of the Pier. Mieli pojawić się w Krakowie, ale planowany fest nie wypalił. Autorzy jednej z najlepszych płyt 2008 roku i najbardziej ekscytujący brytyjski debiut ostatnich kilkunastu miesięcy. W studiu The Pains of Being Pure at Heart These New Puritans Wavves. Największa sensacja z kręgu noise pop/lo-fi w ostatnich kilkunastu miesiącach. Zagrają na Offie, o ile wcześniej się nie pozabijają. The Horrors. Autorzy być może najlepszej płyty tego roku. W każdym razie najbardziej zaskakującej. Ciekawe, swoją drogą, jak na żywo uda się im połączyć shoegazową psychodelię z "Primary Colours" z garażowym brzmieniem debiutu. White Lies. Micachu. Doskonały refleks Artura Rojka. Wielkie objawienie i z pewnością jeden z najbardziej intrygujących debiutów roku. Crystal Castles Jeremy Jay Junior Boys The National. Obok Spiritualized, największa gwiazda Offa. M83. Ta muzyka jest po prostu stworzona do bycia graną na żywo. Trochę niespodziewanie, moim zdaniem, M83 znalazło się w składzie Openera, ale to właśnie może być najlepszy koncert na Tent Stage. Dan Deacon. Bardzo liczyłem na to, że pojawi się na Offie, tymczasem według ostatnich doniesień ma zagrać w Katowicach na Nowej Muzyce, gdzie zaprezentuje swój interaktywny show, w którym ład i bezpieczeństwo to fikcja. Fucked Up. Hype absolutny. Wychwalało ich zarówno NME, jak i Pitchfork. Moderat. Kolaboracja Modeselektora i Apparata. Lepszego supportu Radiohead nie może być. No, poza Bat For Lashes oczywiście.
Poza tym: The Field, Errors, Wodden Shjips, Santogold, Peter Bjorn & John, The Week That Was, The Thermals, High Places, Crystal Antlers, HEALTH, Crystal Stilts, Pivot, Frightened Rabbit, Sons & Daughters, The Raveonettes, The Bug, Handsome Furs, Casiotone for the Painfully Alone, The Ting Tings.
Gwiazdy, czyli artyści zacni i uznani, lubiani bądź niekoniecznie, których przyjazd do Polski jest w każdym razie wydarzeniem.
Kings of Leon Röyksopp. CSS. The Streets. Być może to jedna z ostatnich okazji, żeby zobaczyć Mike'a Skinnera na żywo pod szyldem The Streets. Tym bardziej wielka szkoda, że na CLMF zagra po wydaniu dwóch słabszych płyt, gdy czasy "Original Pirate Material" wydają się tak odległe. The Killers. Grają na Coke w tym samym dniu co The Streets, więc spokojnie można sobie resztę festiwalu odpuścić. Nieważne, co by się o The Killers mówiło, od samego początku są jednym z najbardziej koncertowo pożądanych przeze mnie zespołów. Digitalism. Dancepunkowcy z Hamburga wystąpią na krakowskim Selectorze, tak jak na większości festiwali w tym roku, z didżejskim setem Fischerspooner. Absolutny pewniak w składzie Selectora. Zeszłoroczny występ w Gdyni podnosi wysoko porzeczkę, ja wierzę jednak Dizzee Rascal. Dwa lata temu przy użyciu minimum środków dał na Openerze szalony i nieprzewidywalny koncert. Od tamtej pory zaliczył kilka razy szczyt UK Charts, wkrótce wydaje nowy album. Pytanie więc czym jest w stanie teraz zaskoczyć krakowską publiczność na Selectorze. New Young Pony Club. Sczerze mówiąc, nie wiem czego oczekiwać po ich występie w Krakowie. Z długą listą szlachetnych inspiracji, muzyka NYPC wydaje się nieco bezbarwna. Ale właśnie dla tego mają szansę mnie czymś zaskoczyć. The Kooks. Kompletnie przeciętny zespół, który poderżnął sobie gardło zamieniając melodyjne harcerskie piosenki na piosenki nijakie. Nie można jednak chłopiętom z Brighton odmówić umiejętności, co będą mogli udowodnić na Openerze.
Legendy. To chyba jasne.
The Prodigy. Na ostatniej płycie postanowili udawać, że od wczesnych lat 90. nic się nie zmieniło i wciąż mamy złotą erę rave'u. Ten sam klimat pewnie spróbują przywołać na Heinekenie. Ja się na rave nie załapałem, więc taki stan rzeczy jak najbardziej mi odpowiada. Do zagrania świetnego koncertu The Prodigy obliguje dodatkowo fakt, że to oni właśnie zamykają festiwal. Nie mają wyjścia, bo jak wiadomo spektakularne zakończenie to na Babich Dołach tradycja. Madness. Kontynuacja nieformalnego cyklu Openera "Lekcja historii do odrobienia". W zeszłym roku Sex Pistols pokazali, co to znaczy zrobić rozpierdol, dlatego Madness nie można zlekceważyć. Mam nadzieję, że nie będą za bardzo ogrywać "Nortona", a raczej skupią się na starych przebojach, których im nie brakuje. Wtedy może być niezwykle ciekawie. Orbital. O ich koncertach krążą legendy. Pięciokrotnie grali na Glastonbuy. Teraz, pięć lat po zawieszeniu działalności, wracają na scenę, a jednym z punktów ich trasy jest krakowski Selector. Basement Jaxx. Openerowe doświadczenia z Chemical Brothers i Groove Armadą dają mi przeczucie, że będzie to jeden z bardziej spektakularnych koncertów najbliższego HOFa. W dodatku zwiastujący nową płytę "Raindrops" wskazuje na to, że panowie są naprawdę w niezłej formie. Faith No More. Całkowicie nie podzielam powszechnego entuzjazmu, jaki zapanował po ogłoszeniu ich headlinerem Openera, jednak ekipa Pattona to koncertowo pewna marka. A to, że ich pierwsza po jedenastoletniej przerwie trasa obejmuje także gdyński festiwal, świadczy tylko o renomie jaką zdążył już sobie wyrobić.
You guys ready for the weekend? Would you say that you, like everybody, are working for the weekend? Am I going to see you at the White Rainbow show at Echo Curio tomorrow? So many questions!
The music:
Things that Are Square 5-28-09
High Places - From Stardust to Sentience - High Places
(*) Camera Obscura - French Navy - My Maudlin Career France Gall - Laisse Tomber les Filles - Poupée de Son
(*) Chain and the Gang - Unpronounceable Name - Down with Liberty...Up with Chains! Thee Oh Sees - Quadrospazzed - The Master's Bedroom Is Worth Spending a Night In
Jens Lekman - If You Ever Need a Stranger (To Sing At Your Wedding) - When I Said I Wanted to Be Your Dog Mogwai - New Paths to Helicon Pt I - Government Commissions
Hope those who turned in enjoyed themselves. If these look like songs you'd like, feel free to join me any Thursday night, 6-8pm PST on KUCI 88.9FM in Irvine, CA, and worldwide on the internet at KUCI.ORG, the public radio presets of iTunes, and the public radio app on your iPhone.
Casiotone for the Painfully Alone is warm and understanding like a hug from your Mom, and this new LP is the tightest squeeze yet. Over the past few releases, there's been a big change in CFTPA. The band's only member, Owen Ashworth, has been basing his music less and less on casio tones; but don't worry, the painfully alones haven't left the building.
Vs. Children has its share of keyboards, but live drums and acoustic pianos steal the show about half the time. The recordings hardly qualify as lo-fi, too--especially since fi seems to be getting loer and loer. There's an endearing, home-recorded quality, but it's obvious CFTPA and co-producer Jason Quever--of Papercuts, guys--wanted the LP to sound as good as possible.
This is close, personal music; every story more depressing, flawed, or futile than the next. Try being preoccupied with the goings on of an ex on "Natural Light," or being on the lamb with "Tom Justice, the Choir Boy Robber, Apprehended at Ace Hardware in Libertyville, IL." Some song titles are more long-winded than others, but the songs themselves only bring what they need: a chorus, a melody, and Ashworth's breathy yarns of depression.
Vs. Children marks a new intimacy for CFTPA. It's gotten less quirky since its beginnings as a murky keyboard pop project, and maybe that's a change some fans can't stand; but the ideas, songs, and emotions are still there. Ashworth is just expressing his ideas with a different accent.