• Castle Party 2008

    5 Ağu 2008, 21:17 yazan Klingonka

    Kolejne, już piąte dla mnie Castle Party, minęło. Było świetnie i zdecydowanie za krótko, chętnie przedłużyłabym ten festiwal o 2-3 dni. Może to znak, że w przyszłym roku trzeba zacząć do czwartkowego Warm Up Party i potem zaplanować jeszcze przedłużkę we Wrocławiu? ;)

    W piątek bardzo miłym zaskoczeniem i zdecydowanie najciekawszym zespołem był dla mnie węgierski The Moon and the Nightspirit, chętnie obejrzałabym występy w podobnych folkowych klimatach na kolejnych edycjach festiwalu. Z kolei Sieben bardzo szybko wygonił mnie spod sceny i zachęcił do zwiedzania kramików z płytami. Potem dzielnie przebiłam się w okolice sceny, żeby obejrzeć pokaz BDSM. Ten niestety bardzo rozczarował, zarówno choreografią, a raczej udającą ją drętwą wędrówką uczestników po scenie jak i oprawą muzyczno-wizualną. Całość zrobiona bez pomysłu i nie żałuję, że nie zostałam do końca.

    Sobotni dzień rozpoczął się dla mnie od koncertu Colony 5, kapeli, którą po próbkach znanych z płyt chciałam usłyszeć na żywo i która wypadłaby pewnie o wiele lepiej, gdyby panowie sami nie położyli nagłośnienia swojego koncertu. Ale słuchać się tego mimo wszystko dało, choć jakość dźwięku nie powalała. Następne na scenie 1984 zagrało solidny, dobry koncert i chociaż to nie jest muzyka w moich klimatach, słuchałam ich z przyjemnością.

    A potem na deskach pojawiło się trio z Cinema Strange i świat został przewrócony do góry nogami. Dla mnie występ Lucasa Lanthiera i spółki to jeden z najlepszych koncertów tegorocznego CP - świetny od pierwszego do ostatniego dźwięku, pełen ekspresji, zagrany z jajem - po prostu cud, miód i orzeszki. Jedne czego tu brakowało, to dobrej oprawy świetlnej, której nie zapewniało pełne i przypiekające słońce. Cinema zdecydowanie lepiej wypadłaby w godzinach wieczornych, a najlepiej w klubie, przy lampach i w kłębach dymu. Ale i tak swoim zaangażowaniem w występ i energią zmietli zdecydowaną większość grających w tym roku zespołów.

    Występującego po nich 32CRASH odpuściłam, żeby nabrać sił na najbardziej wyczekiwany koncert tego dnia - XIII. Století. Jedna z kapel, które polubiłam od pierwszego usłyszanego lata temu kawałka i zawsze chciałam zobaczyć na żywo, i dla których przyjechałam w tym roku do Bolkowa. Czesi nie zawiedli, zagrali świetny, złożony z najbardziej znanych utworów, koncert, chóralnie odśpiewali z całą prawie publicznością "Elizabeth", "Fatherland", "Nosferatu Is Dead"... Szkoda tylko, że nie mogli spędzić na scenie więcej czasu i zagrać wieczorem, zamiast takiego In Strict Confidence.

    Po XIII. Století na scenie pojawił się Garden of Delight. Weterani gotyckiego rocka zagrali dobrze, ale nie porywająco, ich występ wydał mi się zbyt monotonny i nie dotrwałam do końca. Jedno z małych rozczarowań tegorocznego CP, po tym co słyszałam na płytach, spodziewałam się po G.O.D. więcej. Ale w porównaniu z następną kapelą, którą było In Strict Confidence i tak nie było źle. Pełen playback i to nie najlepiej nagłośniony, występ zupełnie bez zaangażowania... Jedyne co im się udało, to kilka wizualizacji wyświetlanych na ekranie podczas koncertu. Najgorszy koncert soboty, zajmuje też trzecie miejsce pod tym względem w całym festiwalu.

    Zniesmaczona tym, co zaprezentowali Niemcy poszłam ochłonąć i opuściłam niestety sporą część koncertu Anne Clark, czego żałuję. Ten kawałek, który widziałam i słyszałam wypadł świetnie i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie okazja nadrobić tą nieobecność. A po występie Anny zapanowała cisza przerywana serwowanymi z głośników kawałkami Pink Floyd i Nightwish, a na scenie zaczęli się rozstawiać Die Krupps. I rozstawiali się okrutnie długo, chwilami miałam wrażenie, że nie doczekam momentu, w którym zaczną grać, najwyraźniej gwiazdorskie przyzwyczajenia wzięły górę, niech publika czeka... Die Krupps to kolejny zespół, który chciałam zobaczyć i którego marka przyciągnęła mnie w tym roku do Bolkowa. Zawiedziona nie jestem, ale zachwycona też nie. Koncert zagrali dobry, ale nie porywający. Jako kolejni tego dnia skopali nagłośnienie i to zdecydowanie nie pomagało w dobrej zabawie przy dudniących ze sceny dźwiękach. Zaprezentowali swoje "the best of..." bardzo przypominające zestaw kawałków z dwupłytowego wydawnictwa "Too Much History". Widziałam, słyszałam, nie żałuję, ale do powtórki nie zachęcili.

    I w końcu nadszedł ostatni dzień festiwalu - niedziela. Ta została w pierwszym rzędzie przeznaczona na odsypianie zaległości, zwiedzanie zamku w Świnach i starej fabryki w Bolkowie, a dopiero później na koncerty. W związku z tym na zamku zjawiłam się dopiero, gdy kończył swój występ [:SITD:]. Ominął mnie Reaper, którego trochę żałuję, bo z ich zeszłorocznego koncertu w Progresji mam bardzo dobre wspomnienia, ale cóż... Świny były ciekawsze. ;)

    [:SITD:] usłyszałam może ze dwa kawałki, więc poza tym, że nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia nic nie mogę napisać. :D Closterkeller, który pojawił się na zamku jako następny też nie sprawił, że zostałam pod sceną na dłużej. Wypadli całkiem nieźle, przynajmniej w tych fragmentach, które słyszałam, ale zarówno formuła koncertu "po jednym utworze z każdej płyty" jak i moje raczej neutralne podejście do tej kapeli nie zachęciły do wysłuchania całości.

    Jeszcze gorzej wypadły dla mnie dwa kolejne występy Pati Yang i The Crüxshadows. Zdecydowanie dwa najgorsze koncerty na tegorocznej imprezie. Długo nie mogłam się zdecydować, kto wypadł bardziej beznadziejnie, ale po tygodniu od zakończenia CP wybieram jednak Pati - muzycznie nędznie, zupełnie nie w klimatach, które kojarzę z Bolkowem i które lubię, scenicznie też słabiutko. Ogólnie porażka, ustawienie jej jako jednej z gwiazd wieczoru w tak dobrym czasie uważam za totalnie nieporozumienie. The Crüxshadows, których krótki, przerwany burzą występ na CP w 2005 wspominałam bardzo miło, zawiedli mnie tym razem na całej linii - grali okropnie monotonnie, wszystkie kawałki na jedno kopyto, nuda muzyczna wylewała się ze sceny z każdym dźwiękiem. Zapewne można się przy tym dobrze bawić i poskakać, ale do mnie muzyka Cruxów nawjyraźniej zupełnie przestała docierać. Na szczęście oglądało się ich koncert z przyjemnością, bo pod względem tego, co działo się na scenie wypadają akurat całkiem dobrze. Ale gdyby nie perspektywa zobaczenia znów na scenie Deine Lakaien, to niedzielne występy mogłabym sobie odpuścić już w połowie koncerty Closterkellera, bo potem było tylko źle.

    Na szczęście wieczór kończył się drugim w Bolkowie występem Deine Lakaien, na który czekałam jeszcze bardziej, niż na ten z 2004 roku. Wtedy zagrali genialnie, ale akustycznie, a ja chciałam ich zobaczyć i usłyszeć w pełnym składzie. I tym razem miałam taką okazję. Występ Deine, to dla mnie ukoronowanie bolkowskiej imprezy, najlepszy koncert całego festiwalu, zagrany cudownie od pierwszej do ostatniej nuty, przewyższający grę reszty kapel co najmniej o klasę zarówno poziomem muzycznym jak i scenicznym. Jedynie Cinema Strange wytrzymuje konkurencję z DL, ale to jednak zupełnie inny rodzaj muzyki i prezentacji. Reszta może się tylko uczyć i kibicować. Usłyszałam niemal wszystkie ulubione utwory, stojąc pod sceną jak zaczarowana. I chcę jeszcze raz i więcej. :D

    Ale nic to, za rok będzie znowu CP. A na razie są zdjęcia. Na flickrze. Dużo.
    A dłuższy wpis na blogu.
  • Exceptionnel

    5 Ağu 2008, 15:13 yazan Cyroul

    Ven. 1 août – Cinema Strange, Katzenjammer Kabarett
    Encore du bon son, avec une foule dense mais sympathique.
    Vive Cinema Strange ! Vive Katzenjammer Kabarett !
  • Beczka miodu z odrobiną dziegciu czyli CP w Bolkowie AD 2008

    30 Tem 2008, 10:27 yazan shaiiboos

    Fri 25 Jul – Castle Party 2008
    Jak wszyscy uczestnicy tegorocznego CP wiedzą, festiwal się skończył. Dla mnie to bardzo smutna wiadomość, bo oznacza, że trzeba wrócić do rzeczywistości i czekać na Emilie Autumn i Das Ich w październiku w Warszawie.

    Niemniej jednak w tym roku trochę na CP się działo, to w czym uczestniczyłem postaram się trochę przybliżyć, jak najbardziej subiektywnie zgodnie z normami recenzji i mam nadzieję, że osoby to czytające podejmą dyskusję, ponieważ pewnie opinie mogą szokować ;)

    Od razu mówię, jestem bardziej zwolennikiem elektronicznej strony muzyki dark independent, zresztą, jak ktoś chce, z mojego profilu widać, czego głównie słucham.

    Czwartek:
    Przed CP okazało się, że Sorento (bo tak się chyba lokal nazywał) się wyłożyło i mamy Arenę. Dlatego też na początek wybraliśmy z moją panią ten „lokal”, który okazał się być małym pubem, obok którego postawiono ławeczki pod daszkiem, ustawiona „didżejkę” i postanowiono zrobić imprezę. Ciekawym pomysłem było zrobienie imprezy goa/psytrance – Tran(s)ce::ndental Night, aczkolwiek moim zdaniem, a lubię od czasu takiej muzy posłuchać, stylowo pasuje mi to do CP jak pięść do oka. Widać nie znam się. Postanowiliśmy przenieść się do Hacjendy, niejako przed zahaczyliśmy z panią o pole (wciąż ma ten niepowtarzalny klimat moim zdaniem), tam się ciut wprawiliśmy, więc do H trafiliśmy dość późno, na końcówkę setu Dja MańKa i cały secik Dja Fairyboy. Ten pierwszy zagrał miło, przewijało się np. Suicide Commando, Combichrist, Agonoize i masa kawałków z różnych stylów dark electronic. Za to następny pan po prostu mnie rozwalił, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Takiej mieszanki dawno nie słyszałem, od 2 Unlimited i Chemical Brothers do NIN, przekrój ogromny, niekoniecznie składny, ale przyjemny dla ucha.

    Piątek:
    Miałem duże oczekiwania co do tego dnia, szczególnie do projektu Diva’ine Eye i... może po kolei. Miało się zacząć o 19, zaczęło około ja wiem, 20:30, 21? Nieważne.
    Pan DJ MarKucH miał zagrzewać klimatami ethno-chillout-trance, no dobra, muza mi totalnie nie podeszła, z moją panią zawinęliśmy się zjeść, znowu trochę za długo się grzebaliśmy, bo niestety nie trafiliśmy na pokaz The Moon nad The Nightspirit. Poproszę tutaj o recenzję i, jak koś nagrywał, o namiar na jakieś filmy z tego. Sieben zagrał folkowo, cieplutko, pogadał sobie do ludzi i zszedł ze sceny. Potem miałem okazję posłuchać akcentu tego pana i zakochałem się z tym akcencie, ale na scenie pan Sieben nie zrobił wrażenia.
    Właaaśnie, nadszedł czas na clou wieczoru czyli pokaz. Po zeszłorocznym performance miałem nadzieję na coś lepszego. Zawiodłem się, mocno. Na początku przypominało to balet, ciut połamany, z motywem bycia kontrolowanym przez wyższą moc – fakt, marionetka sznurki miała wbite w siebie, nie przywiązane. Potem nastąpił moment robienia drabinki z igieł na kręgosłupie (auć), trochę plucia ogniem i motyw, który w sumie najbardziej mnie rozbawił – czyli przykładanie piły tarczowej do swego rodzaju stalowego ochraniacza na krocze, która pani miała na sobie w celu wywołania iskier. To było niezłe, podobało mi się. Niemniej ogólnie, jako całość, ten cały performance był taki...nijaki. Fakt, sam bym nie zrobił lepszego, nie jestem fanem bólu, niemniej jednak liczyłem, że będzie to miało jakąś treść, przekaz, a tu lipa, panie, lipa i to bez miodu.
    Error::Genesis mi jakoś wcięło, grała ta kapela/projekt? Może ktoś podpowie?
    Pan Emmanuelle 5 zagrał miło, bardzo mi przyjemnie się do jego setu gibało. Także pokaz ogni był klasa, nawet z daleka. I kręgi i plucie ogniem i różne inne płomienne zabawy. Świetne. Więcej takich przedstawień. Szkoda tylko, że ekipa nie stała na scenie
    Na koniec Clicks – krótko mówiąc – rozwalili mnie. Bardzo miłe zakończenie, melodyjne electro/synth i miła dla (mojego) ucha barwa głosu wokalisty zdecydowanie poprawiły mi humor i to pomimo, że do tego koncertu kompletnie projektu nie znałem. Jak widać nie tylko mnie, bo publika domagała się bisu (i go dostała). To chyba świadczy samo przez siebie.

    Co do Persephone, to świadomie nie wybrałem koncertu tej pani, muzyka Persefony jakoś mi nie podeszła. Jednakże chętnie usłyszę opinie osób, które tam były. Szczególnie interesuje mnie jak taka muzyka wypada przy kościelnej akustyce.

    Ponadto z powodu obsuwy na zamku niestety nie trafiłem na pokazy w Arenie, co bardzo żałuję, kto był niech opowiada. Za to set DJa jacup_H był mocno noise’owy, co mi osobiście nie podeszło. Mojej pani także, dlatego też skoczyliśmy do kina Bolkowskiego (daleeeko :P) i trafiliśmy na całkiem miłą imprezkę, niejako poza oficjalnym programem CP. Najpierw secik deathrockowy (czy ktoś wie, co leciało na ekranie kinowym? Ten „film” mnie zabił, bardzo bym chciał wiedzieć, co to było, totalna psychodela), potem electro-industrial-synth a także troszeczkę Rammsteina, czyli moje klimaciki – zabawa była przednia, mam po tej imprezce rozcięte ucho po tym jak zahaczyłem o element stroju panny, która bujała się obok.

    Sobota:
    Wreeeszcie koncerty.
    Na Thy Disease nie dotarłem (za wcześnie trochę dla mnie), nie mam opini.
    Za to Colony 5 bardzo mi się podobał, pomimo badziewnego dźwięku – popsuł im się sprzęt, dźwięk mocno był harczący, ale panowie dali radę. Zagrali równo całkiem przyjemną mieszankę synth/futurepopu i ebm, na tyle na ile mogli, pan wokalista sobie trochę pofałszował co było ciut śmieszne, ale mimo wszystko dobry początek dnia jak dla mnie.
    Nie ukrywam, kapela 1984 to nie moje klimaty, niemniej trzeba przyznać, że koncert był zagrany bardzo dobrze, rozruszał publikę lepiej niż C5, choć C5 to klimaty popowe a 1984 to coldwave. Panowie schłodzili troszkę upalną atmosferę panującą na placu, za co dzięki. Podobno utwory były zupełnie inaczej zaaranżowane niż materiał studyjny (opinia mojej pani, fanki 1984), czy ktoś może to potwierdzić?
    Cinema Strange – wooo, co mnie uderzyło? Ta kapela od momentu jak weszła do ostatniego dźwięku powodowała u mnie opad szczęki. Ja wiedziałem, że słowo „strange” jest nie przez przypadek, ale takiego odjazdu się nie spodziewałem. Od wyglądu panów (szczególnie wielki szacunek dla wokalisty, który przebieżył cały koncert w szpilkach), po masakryczne skomplikowanie utworów - ten koncert był jednym z najlepszych tego dnia i w ogóle na całym CP, szczególnie pod względem performance i image tylko czemu był tak, kur**, wcześnie?? Grr, marzy mi się teraz usłyszeć Cinema Strange na żywo w jakimś klubie gdzie będą mogli pokazać więcej niż na upalnym dziedzińcu Bolkowskiego zamku. W ogóle to trudno ich występ nazwać koncertem – to był pokaz w towarzystwie muzyki deathrockowej. Bardzo wielkie zaskoczenie – pozytywne – jak dla mnie numer 3 tego dnia. OK., przyznaję, na Jean-Luca i 32Crash czekałem od dawna i między innymi dla nich w sobotę przyszedłem na zamek. Trudno mi na zimno ocenić koncert, bawiłem się genialnie przy mieszance ebm/industrial/synth, zagrali wszystko, co mogłem sobie wymarzyć – Lone Ranger, Isomodia, Dust and Drought i wiele innych, oraz jeden nowy kawałek, niestety nie dosłyszałem tytułu. Ogólnie koncert bardzo mi się podobał, można było trochę poszaleć, bo tłumu pod sceną nie było. Moim zdaniem należy się Jean-Lucowi srebrny medal tego dnia.
    Na XIII. Století nie było mnie, trzeba było coś zjeść i wypić.
    Garden of Delight zagrali bardzo dobrze. Nie znam ich dokonań i nie słyszałem ich wcześniej, niemniej jednak koncert trzeba przyznać zawodowy. Dwa minusy w sumie –brak żywej perkusji, automat mają dość badziewny i trochę zbyt mocny bas – ale to już wina bardziej nagłośnieniowców niż samej kapeli. Ciekawym motywem było wyjście wokalisty do publiczności by uścisnąć ręce i dodanie sobie powagi przez wejście na jeden z bocznych głośników. W sumie nie porwali mnie, nie moja muza stylowo – gothic rock jakoś mie nie podchodzi, niemniej jednak koncert był bardzo dobry. Pierwsza (druga? pewnie 13. stulecie też bisowało, nie wiem) kapela w sobotę, którą „zmuszono” do bisów. Szkoda, że Adrian Hates już nie gra w kapeli na basie, z drugiej strony, pani basistka jest śliczna i gra bardzo elegancko.
    In Strict Confidence – ciężko mi cokolwiek powiedzieć, ani specjalnie mnie nie zachwycili ani tez nie grali bardzo kiepsko. Jedyne co mnie ciut zaskoczyło to to, że kapela, która znam w sumie jako elektroniczną – ebm/industrialową zagrała quasi rockowo, co było nawet miło posłuchać. Było całkiem energetycznie i przyjemnie.
    Kolejna gwiazda wieczoru – babcia Anne Clark w towarzystwie panów z Implant rozkłądających się drugi raz po występie 32Crash zrobili na mnie bardzo, ale to bardzo wielkie wrażenie. Głos Anne był magiczny i hipnotyczny, muzycy z Implant zaś świetnie przearanżowali ambientowe kawałki Anne na coś, co można podciągnąć pod electro-ebm. Genialne, a jeszcze większą przyjemność mi Anne sprawiła, gdy pozwoliła Implantowi grać samodzielnie, szkoda, że tylko 2 kawałki, ale przynajmniej ‘Fading Away’ usłyszałem na żywo, z czego jestem ogromnie zadowolony. Największe wrażenie zrobił na mnie utwór ‘Sleeper In Metropolis’, który z wersji studyjnej mnie odrzucił, a na żywo wypadł genialnie. Może trochę szkoda, że Anne nie zdecydowała się zagrać kilka kawalków Implanta, przy których użyczała swojego głosu, marzyło mi się usłyszeć ‘Your World” albo ‘Tune Up Your Chips and Circuits’. Jak dla mnie, bezwzględnie numero uno tego dnia, zdania nie zmienię.
    Ktoś może się zapytać, a Die Krupps? Koncert mocny, bardzo energetyczny, rozruszał maksymalnie publikę, jednakże po prostu nie zrobił na mnie większego wrażenia. Po prostu muza Die Krupps mnie nie rusza, nie jestem ich fanem. Dobór utworów przypominał mi ich ostatnie wydawnictwo – Too Much History – The Electro Years And The Metal Years, może nie zagrali wszystkiego, mimo to koncert jak na mnie numer 4 zaledwie. Przyznaję jednak, że doskonale bawiłem się przy dźwiękach 5 Milionen i To The Hilt. Niemniej na ludziach Die Krupps zrobił duże wrażenie, szczególnie na grupce bodajże Anglików, którzy zaczęli pogować, co spotkało się z mocną dezaprobatą otaczających ich ludzi. No trudno. Bardzo ciekawym pomysłem było wykorzystanie instrumentu składającego się z rur, na których to rurach mocno wyżywał się wokalista Die Krupps.
    Jak wyglądały afterki tego dnia nie wiem, polazłem spać do namiotu.

    Niedziela:
    Ostatni dzień festiwalu, chyba najważniejszy, bo dużo świetnych koncertów i genialna atmosfera na placu, pomimo upalnej (>35 st C) pogody.
    Na XESS i Red Emprez nie zdążyłem, żałuję szczególnie tej drugiej kapeli – drugi raz mi umknęli. No nic, kiedy indziej.
    Made In Poland w sumie słyszałem tylko połowę koncertu, niemniej trzeba przyznać, że grają nieźle.
    W stosunku do koncertu następnej kapeli - Reaper – także wysokie oczekiwania i z radością nie zawiodłem się. Panowie dali popis genialny, mocno rozrouszali dość nieliczną jeszcze wtedy publiczność, dali mi okazję, by wreszcie sobie trochę potańczyć. Mocna, energetyczna mieszkanka ebmu, industrialu i dark electro, pozwoliła na chwilę zapomnieć o doskwierającym upale i puścić się w tany. Dla mnie numer 3 tego dnia, naprawdę świetny koncert, szkoda, że tak krótki. Ale pojawiły się dobrze znane kawałki – ‘Angst’, ‘Twisted Trophy Hunter’, ‘Execution of Your Mind’ czy ‘X-Junkie’, więc można to jakoś przeboleć. No i wokalisty filmujący publikę, „dla mamusi” jak sam twierdzi – całkiem dowcipne.
    Za to następny zespól – równie mocno wyczekiwany co Reaper - [:SITD:] niestety mnie osobiście rozczarował. Może spowodował to dobór utworów, nie usłyszałem mojego ukochanego Area 51, może też nagłośnienie nie dawało rady. Nie wiem. Może za duże miałem oczekiwania, może też powinna być przerwa – niejako i Reaper i [:SITD:] grają podobną muzykę stylowo i dwie kapele pod rząd nie robią takiego wrażenia. Ciekawym pomysłem ze strony zespołu było chłodzenie publiki mineralną.
    Nooo, na następny koncert też czekałem od października, kiedy Ania potwierdziła podczas Abracadabra Tour 2007, że na pewno zagrają na CP. W tym roku Closterkeller obchodził swój 20 jubileusz. Z tego powodu zdecydowali się zagrać poglądowo, wybierając po jednym kawałku z każdej płyty. Ania także co kawałek małe wprowadzenie robiła, niejako trochę opowiadając historię 20 lat zespołu, a przynajmniej zmiany personalne. Zagrali dość ciężko i mrocznie i dodatkowo pojawiły się perełki z dorobku Clostera jak ‘Lady Makbet’ czy ‘Cisza w moim domu’ albo ‘Miraż’ z Nero. Ponadto zagrali na koniec kilka kawałków z nowej, przygotowywanej płyty, utwór ‘Matka’ ma szansę zrobić sporą karierę. Jedynym minusem był dla mnie brak kawałka ‘Phantom’, ale jeszcze nie byłem na koncercie, gdzie Anja by się zdecydowała wykonać ten utwór. Dla mnie numer dwa tego dnia.
    Na koncercie Pati Yang & FlyKKiller wyszedłem. Od znajomych słyszałem, że niezły, jednak już czytałem opinie, że wręcz przeciwnie. Nie byłem, nie wypowiadam się.
    Powrót na The Crüxshadows był bardzo dobrym pomysłem. Koncert, moim zdaniem był bardzo dobry, chyba kapela sobie odbiła za ostatnią wizytę w Polsce kiedy warunki atmosferyczne uniemożliwiły im granie. Wokalista latał po scenie jak poparzony, wreszcie wlazł na rusztowanie sceny, czym zaskoczył ochroniarzy, potem zaś kilkakrotnie stawał na barierkach oddzielających fanów od sceny a raz nawet chyba wlazł w publikę. Szkoda, że stałem akurat po tej gorszej stronie. Zespół zrobił mi ogromną niespodziankę kawałkiem ‘Deception’, do którego mam ogromny sentyment, jako że to był pierwszy ich utwór, jaki słyszałem. Reszta setu też była niezła, pojawiła się ‘Sophia’ i ‘Birthday’ z nowej płyty, także ‘Dragonfly’ i ‘Winter Born’. W sumie numero uno tego dnia.
    Nie, Deine Lakaien nie zasługuje na złoty medal niedzieli, zasługuje na koronę całego festiwalu. Koncert boski – przez większość czasu miałem gęsią skórkę. Czekałem na ten koncert, odkąd usłyszałem, że DL mają grać w pełnym składzie, w pełnym brzmieniu. Zagrali bosko, pomimo lekkiej, acz widocznej niedyspozycji Alexandra Veljanova. Także instrumentaliści, szczególnie pan wiolonczelista ze srebrną (kompozytową?) wiolonczelą dawał radę, raz po raz z instrumentu smyczkowego robiąc szarpany, trzymając wiolonczelę tak jak się trzyma gitarę. Brakuje mi słów, by opisać, co czułem, chyba nie tylko ja, na ty koncercie. Magia i poezja w mroku – i to opinia która podzielają moi znajomi – nawet wokalista zespołu doom metalowego (kto widział pana w blond dredach to wie o kim mówię – pozdro Olaf ;) ). Kto był to wie, jak bardzo ten koncert wgniótł w ziemię, kto nie był niech żałuje. I nie zgadzam się z opinią, że Crux i DL powinni zagrać w odwrotnej kolejności. Właśnie takie wyciszenie na koniec było znakomitym pomysłem.

    Na koniec mogę powiedzieć, że tegoroczny festiwal był bardzo udany, skład nie był taki słaby jak w opinii wielu osób (na marginesie skoro taki słaby skład, po co w ogóle Ci ludzi kupowali bilety?). Wybawiłem się setnie na różnych koncertach i imprezach, przywiozłem kilka ciekawych płyt i masę wspomnień. Na pewno za rok będę, niezależnie czy skład koncertowy będzie „mocny” czy „słaby”, ja jeżdżę na CP dla klimatu.

    A na razie do zobaczenia w październiku na Independent Fest – będzie się działo :D

    Edit: trzeba było poprawić trochę literówek ;)
  • Castle Party 2008

    29 Tem 2008, 23:27 yazan Elfeadan

    Castle Party 2008

    Hmm... a więc od początku. Postaram się przynajmniej, żeby tak było x]

    CP'08 to moje pierwsze - jestem jednak dobrej myśli i mam solidne postanowienie, aby coroczne wyjazdy stały się kolejną rodzinną tradycją. Czemu rodzinną? Może to niemhroczne i niegothyckie ale na CP pojawiłem się z rodzinką - na koncerty jednak załapała się tylko moje mama, która jest wielką fanką Cruxshadows. ;D

    Nie będę opisywał szczegółów dotyczących samego festiwalu - każdy, kto tam był, zna je, a kto nie, cóż, musi przeżyć to sam ;)

    Pochwalić mogę się, że nie licząc piątku, w którym wybrałem się jedynie na Persephone przegapiłem jedynie dwa koncerty. Cóż, siedzenie/stanie przez 11 godzin to za dużo nawet dla tak zdeklarowanego pseudogota jak ja ;]

    Nie wiem, czemu często słyszałem zarzut, że w tym roku skład był słaby - jak dla mnie, trafił się jeden z lepszych... no ale ja nie jestem tró, więc moja opinia się nie liczy ;)

    Zaczynając od piątkowego wieczoru spróbuję opisać dla potomności moje wrażenia. Głównie dla samej radości pisania, bo nie wiem, z jakiej racji ktokolwiek miałby to czytać - ale cóż, muszę jakoś przelać na "papier" to, co we mnie siedzi, trudno, przecierpicie albo wyjdziecie xD

    Persephone

    Solowy, akustyczny projekt Sonji Kraushofer z L'Ame Immortelle. Bardzo lubię L'Ame i głos Sonji, dlatego postanowiłem zapłacić 20 złotych za bilet do kościoła. Cena banalna za to, co udostępniała x]
    Austriaczce towarzyszył zespół składający się z dwóch wioloneczelistów, kontrabasisty i muzyka od "hałasów", w tym perkusji. Mimo, że kompozycje były proste (mimo, że na wiolonczeli grałem tylko dwa lata, potrafiłbym je zagrać x]), byly naprawdę ładne i dobrze wpadały w ucho. Dodawszy do tego grę sceniczną i anielski głos Sonji otrzymujemy koncert warty tej owacji na stojąco. Cóż, nie wiem, co więcej mogę napisać na ten temat, tam trzeba było być xP

    Sobota.
    W sobotę koncerty zaczynały się o godzinie 14 - postanowiłem z neofickim zapałem siedzieć na zamku od początku do końca x]

    Thy Disease
    Deathmetalowy łomot. Jak dla mnie nic fajnego, zwłaszcza, ze na koniec sprofanowali A Sinner In Me Depeche Mode.

    Colony 5
    Hmm, niby to future pop/ebm, ale... banalne, nużące kompozycje, mnóstwo hałasu, kiepski wokal i zero klimatu. Może w studiu brzmią lepiej ale jakoś nie mam ochoty sprawdzić.

    1984
    Hmm... pierwszy koncert, który naprawdę mi się podobał. Coldwave w świetnym wydaniu, szkoda, że tylko 30 minut. Dobre, bo polskie - podziwiam panów za to, że grają ciągle po tylu przejściach. Muzykę, która naprawdę mnie "przejęła". Świetny klimat, mimo, że było jasno i prażyło słońce...

    Cinema Strange
    Nie znałem wcześniej tego zespołu - koncert naprawdę mi się podobał, Lucas Lanthier ma genialny głos a jego koledzy grali naprawdę świetnie. Szkoda, że nie pozwolono im zagrać póżniej i dłużej. Dopiero w domu przy wyłączonym świetle odkryłem niesamowity, wyjątkowy klimat ich muzyki - naprawdę, genialny zespół. Choćby dla nich warto było być w sobotę na zamku.


    32Crash
    Ech. EBM, ale średnio wpadł mi w ucho. Parę fajnych kawałków, parę słabszych, ogólnie nic szczególnego, ale przynajmniej dało się słuchać... ;]

    XIII. Století
    Noo! Pierwszy hit tego CP - genialny, potężny koncert w wykonaniu ikony czeskiego gotyku, którego kwintesencją było genialnie zagranie i odśpiewane przez wszystkich Elizabeth - naprawdę dali czadu. Tego dnia już nic im nie "podskoczyło" i nie dało rady tak poderwać ludzi do zabawy - mimo, że ciągle było jasno i gorąco, zabawa była niesamowita.

    Garden of Delight
    Bardzo fajne, gotyckie, klimatyczne granie w stylu Fields of the Nephilim - jak wyżej, szkoda, że nie po ciemku. No i oczywiście, rewelacyjne "siemkujsie" - kto był, wie, o czym mówię xD xD

    In Strict Confidence
    Mieszane uczucia. Synthpop, mają parę fajnych kawałków, ale koncert niezbyt mi się podobał. Może dlatego, że był z pełnego playbacku. Tak się nie robi, jedno z większych rozczarowań.

    Anne Clark
    Ten koncert "przeskoczyłem", także tu go ominę.

    Die Krupps
    No, gwiazda wieczoru. Ciężki, nazi... )tfu, niemiecki industrial, próbki wyłapane w sieci mi się podobały, ale... Tutaj narażę się wielu fanom, ale jak dla mnie koncert ten był przereklamowany. Kompozycje owszem, ciekawe, ale to, co jest fajne przez pierwsze trzy minuty zaczyna wkurzać po piątej i szóstej. Dużo hałasu o nic, dosłownie. Nie, żeby było aż tak tragicznie, ale rozczarowałem się. O wiele lepiej według mnie byłoby na gwiazdę sobotniego wieczoru wyznaczyć Deine Lakaien, a w niedzielę to miejsce przyznać CXS, którzy na to zasłużyli (znów uprzedzam fakty xD)

    Niedziela.
    W niedzielę, rześki i wyspany poturlałem się o piętnastej do zamku po nową porcję wrażeń. Miłym zaskoczeniem był Void z Deathcamp Project w charakterze prowadzącego - z innej beczki, szkoda, że nie nie zagrali - Betrayal też tam był, nawet siedziałem przy stoliku obok w knajpce xD Moi rodzice byli bardzo zawiedzeni - tak jak ja lokują w tym zespole duże nadzieje... ;) No ale cóż, nie o tym mowa.

    XESS
    Litwini grający gothic rock/metal. Jakoś średnio przypadło mi do gustu.

    Red Emprez
    Polska elektroniczna kapela - grali naprawdę fajnie, podobało mi się, ale. Fatalna obsługa techniczna spowodowała trzykrotne (sic!) zacięcie się taśmy z podkładem. Urok prysł. Drugim ale są fatalne teksty piosenek.. x] Ogólnie, mimo wszystko, plus.

    Made In Poland
    Drugi,stary, polski zespół na CP. Myślałem, szczerze mówiąc, że bardziej mi się spodoba. W przeciwieństwie do 1984 nie dali rady mnie "złapać" i troszkę się nudziłem x]

    Reaper
    No... to było naprawdę coś. EBMowe/industrialne/techniawkowe łupanie, ale naprawdę przyjemne ( o dziwo, zazwyczaj tego typu muzyka mnie odstręcza...). O fakcie, że Reaper naprawdę coś w sobie ma, świadczy to, że moja mama, która jest uczulone na techno i industrial naprawdę dobrze się bawiła.Nie ma to jak mieć w domu wyrocznię ;D xD Wspomnieć też należy o świetnym kontakcie lidera zespołu z publicznością - naturalny, zabawny facet. Duuuży plus i miłe zaskoczenie.

    [:SITD:]
    Muzyka podobna do tego, co prezentuje Reaper, ale według mnie, bez tej "iskry". Nuda.

    Closterkeller
    Tu mnie nie było - mama ma na nich alergię, a ja szczerze mówiąc, też nie przepadam. Grają fajnie, ale głos Anji Orthodox kiepsko na mnie działa...

    Pati Yang & FlyKKiller
    "Alternatywne" wydarzenie. Projekt eksperymentalny - w tym wypadku był to eksperyment średnio udany. To tyle na ten temat.

    The Crüxshadows
    Po tym koncercie do dziś nie mam słów. Zespół po prostu zmiażdżył konkurencję, będąc, według mnie jedyną prawdziwą gwiazdą festiwalu. Nie wiem nawet, od czego mam zacząć opisywanie, tego, co działo się pod sceną, po prostu chyba opisać się nie da. Bardzo żałuję, że nie mogłem jechać za nimi do Pragi... 70 minut to śmiesznie krótki czas, ale koncert był najbardziej intensywnym doznaniem, jakie przeżyłem od czasu Clan of Xymox w Łodzi. Ja chcę jeszcze raz!

    Deine Lakaien
    Hmm... jak dla mnie takie ustawienie to pomyłka. Lakaien powinni grać w sobotę, ewentualnie w niedzielę, ale PRZED Cruxshadows. Nie zrozumcie mnie źle, bardzo ich lubię i zagrali według mnie naprawdę świetnie, ale ich muzyka jest zbyt spokojna i kiepsko wypada jako mająca rozruszać wszystkich gwiazda wieczoru, a zwłaszcza po takim trzęsieniu ziemi, jakie zafundowali Cruxshadows.


    No i koniec. Czekam niecierpliwie na przyszły rok, a na razie muszę doczekać się październikowego Independent Festival. Tam pewnie się zobaczymy...
  • Come nelle favole...

    28 Tem 2008, 10:37 yazan Voronwe84

    Con un signor ritardo (dovuto alla partenza il giorno dopo del concerto stesso per il mio annuale periodo di ritiro montanaro fra amici, alcol e cinghiali agguerriti) posso finalmente commentare questo bellissimo concerto dei Cinema Strange in quel del Music Drome di Milano.

    Per quanto mi riguarda è stato quasi il "chiudersi di un cerchio", dato che sempre in quel del Music Drome ero venuto a conoscienza del carismaticissimo Lucas Lanthier, in occasione del concerto di Emilie Autumn, quella volta presentatosi come solista, ma di cui venni presto a scoprire che era il frontman dei Cinema Strange.

    Insomma, il classico gruppo che mi è capitato casualmente fra le mani come si suol dire.

    E per fortuna.

    Ok lo ammetto, TuTubo mi aveva già preparato al concerto, già dai vari filmati si vedeva che il quartetto (ex? io sapevo fossero un quartetto, ma di Danny Walker nessuna traccia...) era in grado di trasmettere una carica e una passione che davvero pochi artisti possono permettersi, ma si sa che vederli su video e sentirli dal vivo è tutt'altra cosa...

    A parte Lucas Lanthier, la cui capacità vocale ha dell'incredibile, per non parlare poi della sua abilità nel tenere il palco, il combo formato da Mik (alla chitarra) e Daniel A. Ribiat era solidissimo, tecnicamente ineccepibile e assolutamente non di contorno, bensì parte integrante dell'insieme dello spettacolo, uniti tutti e tre in una sorta di carillion neo-vittoriano oscuro ma anche e soprattutto accogliente

    Ho a dir poco adorato la teatralità dimostrata dai tre, specialmente quando a fine concerto Lanthier ha "improvvisato" una scenetta di tentativo di fuga da prigione usando una classicissima sedia di plasticona bianca da giardino... assolutamente fantastico (mio grande rammarico è il non aver fatto foto o video, spero tanto che qualcuno ovvi alla mia mancanza e le posti qui per tutti).

    Ambiente: 6 1/2

    L'ambiente... eravamo ancora in pochi dannazione. Possibile che ogni volta che si ha la fortuna di avere qualcosa di particolare sul suolo italico si manchi sempre all'appello? (Ovvio che ognuno abbia i suoi problemi, però è davvero un peccato). Tra l'altro noi pochini che eravamo eravamo abbastanza scoraggiati all'inizio (è brutto ritrovarsi in pochi ad un concerto che meriterebbe di più) e poco recettivi, ma dopo due o tre pezzi ci siam scaldati per benino.

    Organizzazione/Locale: 6 1/2

    Stavolta però il Music Drome si è rivelato impeccabile, apertura subitanea, niente odori nauseabondi provenienti dal bagno lì vicino (come mamma mia era invece accaduto all'ultimo concerto in cui ero stato), è ancora un locale che fa molto né carne né pesce, ma per lo meno la sonosità è stata buona e, soprattutto, niente transenne tanto che Daniel Ribiat ha deciso ad un certo punto di farsi una passeggiata su per i gradini e sedersi a suonare il basso in mezzo al pubblico.

    Merchandise soddisfacente da parte dell'organizzazione del gruppo, senza contare la grande disponibilità nel dopo-concerto a passare del tempo coi fan.

    Unica pecca: han suonato solo i Cinema Strange, peccato perché si poteva "dare un'occasione" ad uno o due gruppi locali anche per evitare l'iniziale susseguirsi di pezzi a random (anche se, per una volta, perfettamente a tema).

    Cinema Strange
    Performance Musicale: 8
    Presenza Scenica: 8 1/2

    Come concludere quindi una recensione che per una volta non mi ha lasciato davvero nulla in particolare di negativo da dire? Certo, il senso di delusione per un'altra ennesima occasione organizzativa sprecata per dare una spinta ad un movimento musicale che in Italia fatica davvero a decollare c'è, d'altronde siamo pur sempre nella solita Italia dei Fabri Fibra e dei Tiziano Ferro, però è andata fondamentalmente meglio di quanto mi aspettassi, forse è anche per questo che il ritorno a casa è stato tanto sereno, per una volta le cose sono andate come dovevano andare.

    Sperando che si continui sempre così...
  • Seen Live

    22 Tem 2008, 13:15 yazan Ayraiel

    Bands I've :
    1 After Forever
    2 Angelzoom
    3 Anna Katharina
    4 Apocalyptica
    5 Apoptygma Berzerk (2x)
    6 ASP & Chamber
    7 ASP (5x)
    8 Cinderella Effect
    9 Cinema Strange
    10 Combichrist (2x)
    11 Corvus Corax (2x)
    12 Cultus Ferox (3x)
    13 Das Ich (3x)
    14 De/Vision
    15 Deadfly Ensemble
    16 Deine Lakaien (2x)
    17 Diary of Dreams
    18 Eisbrecher
    19 Emilie Autumn
    20 Eric Fish (2 1/2x)
    21 Estampie (2x)
    22 Exilia
    23 Faun (3x)
    24 fetisch:MENSCH
    25 Front 242
    26 Frozen Plasma
    27 Grendel
    28 Haggard
    29 Heimataerde
    30 HIM
    31 Hocico
    32 In Extremo
    33 Katzenjammer Kabarett
    34 L’Âme Immortelle
    35 Lacrimosa
    36 Leandra
    37 Letzte Instanz (2x)
    38 Mina Harker
    39 Nightwish
    40 northborne
    41 Obscenity Trial
    42 Potentia Animi
    43 Qntal
    44 Rapalje
    45 Reaper
    46 Remember Twilight
    47 Saltatio Mortis (42958241735872 mal ... gefühlt)
    48 Samsas Traum (2x)
    49 Schandmaul (2x)
    50 Soman
    51 Spiritual Front (2x)
    52 Staubkind
    53 Subway to Sally (2x)
    54 Suicide Commando (2x)
    55 Tanzwut
    56 The Crüxshadows (3x ?)
    57 Unheilig
    58 Unter Null
    59 VNV Nation
    60 Welle:Erdball (2x)
    61 weto
    62 Wir sind Helden
    63 xotox
    64 Zeraphine (2x)
    65 Zeromancer
  • Our CD List, or something like that (21/08/08 update)

    3 Haz 2008, 11:36 yazan Plasmatique

    Сей список, естественно, совместный с Карбонайздом. Расшифровка криптографических значков: L - лицензия, соответственно O - ориджинал, то бишь диски зарубежного производства. Отсутствие буковки означает русского исполнителя.
    ^^'

    A
    All Gone Dead – Fallen & Forgotten (L)
    Apoptygma Berzerk – Sonic Diary (L)
    Arcana – Raspail (L)
    B
    Bay Laurel – Where Pain Comes To Die (L)
    Black Heaven – Kunstwerk (L)
    Black Lung – Silent Weapons For Quiet Wars (L)
    Blink-182 – Enema Of The State (L)
    Bliss - Re-Thought (O)
    Brainstorm – Four Shores (L)
    Во Скорбях – Во Скорбях
    C
    Carbonized – Disharmonization
    Carbonized – Screaming Machines
    Charon – Songs For The Sinners (L)
    Cinema Strange – Cinema Strange (L)
    Clan of Xymox – Creatures (L)
    Covenant – Dreams Of A Cryotank (L)
    Covenant– Skyshaper (L)
    Colony 5 – Colonisation (L)
    Combichrist – Everybody Hates You (L)
    Cradle of Filth – The Principle Of Evil Made Flesh (O)
    Cradle of Filth – Dusk And Her Embrace (O)
    Cradle of Filth - Vempire or Dark Faerytales in Phallustein (O)
    Cradle of Filth – Cruelty And The Beast (O)
    Cradle of Filth – Midian (O)
    Current 93 – The Inmost Light (L)
    D
    Dave Gahan – Hourglass (L)
    Das Ich – Die Propheten (O)
    Das Ich – Satanische Verse (O)
    Dead Can Dance – Spleen And Ideal (L)
    Death in June – Black Angel – Live! (O)
    Decree – Moment Of Silence (L)
    Depeche Mode – Playing The Angel (O)
    Diary of Dreams – Nekrolog 43 (L)
    Die Form – ExHuman (L)
    Die Sektor – To Be Fed Upon (L)
    Doppelganger – Saturnian Rings
    Doppelganger – 12 Steps To Inhumanity
    Dornenreich – Hexenwind (L)
    Dracul – Follow Me (L)
    Dreadful Shadows – Estrangement (L)
    E
    Eden Synthetic Corps – Matte (L)
    Enigma – Le Roi Est Mort, Vive Le Roi! (O)
    End of You – Unreal (O)
    Escape With Romeo – Emotional Iceage (L)
    Esoteric - Subconscious Dissolution into the Continuum (L)
    Eva O – Damnation / Salvation (L)
    F
    Fields of the Nephilim - Elizium (L)
    Fields of the Nephilim - Revelations (L)
    Front Line Assembly – Epitaph (L)
    Front Line Assembly – Civilization (L)
    G
    Garbage – Beautifulgarbage (L)
    Garbage – Bleed Like Me (L)
    Girls Under Glass – Minddiver (L)
    Girls Under Glass – Zyklus (L)
    Godflesh – Songs Of Love And Hate (O)
    Golden Apes – Structures [The Inner Scars] (L)
    Gothminister – Gothic Electronic Anthems (L)
    Grendel – Harsh Generation (L)
    H
    Hocico – Memorias Atras (L)
    I
    Icon of Coil – Machines Are Us (L)
    In Strict Confidence – Where Sun And Moon Unite (L)
    Inade – Aldebaran (O)
    Inade – Burning Flesh (O)
    Insekt – Teenmachine (L)
    K
    KoЯn – Issues (O)
    J
    Jesus On Extasy – Holy Beauty (L)
    L
    Love Like Blood – Chronology Of A Love-Affair (O)
    Lacrimosa – Stille/Stolzes Herz (L)
    Lacrimosa – Lichtgestalt / The Party Is Over (L)
    Lacrimosa – Lichtgestalten (L)
    L'Âme Immortelle – Als die Liebe starb (L)
    L'Âme Immortelle – Gezeiten (L)
    London After Midnight – Psycho Magnet (L)
    London After Midnight – Violent Acts Of Beauty (L)
    M
    Marvargr – Likstank (O)
    Meshuggah - obZen (L)
    My Dying Bride – A Line Of Deathless Kings (L)
    Monumentum – Metastasi (L)
    Moonspell – The Antidote (L)
    Mortiis – The Grudge (L)
    Mylène Farmer – L’antre… (L)
    ムック – Kuchiki no tou (O)
    Muse – Showbiz (L)
    Muse – Origin Of Symmetry (L)
    Muse – Absolution (L)
    N
    N-616 – [ex-Planet Earth]
    Necro Stellar – Pulsing Zero
    Necro Stellar – Белый Покой
    Necro Stellar - Saturating Cemetery / Dissaturating Stellar Space
    Nirvana – Nevermind (O)
    Nortt – Ligfaerd (O)
    Nurse With Wound – Drunk With The Old Man Of Mountains (L)
    Nurse With Wound – Echo Poeme: Sequence №2 (L)
    O
    Old Man's Child – Revelation 666 (The Curse Of Damnation) (L)
    Oomph! – Defekt (L)
    Oomph! – Wunschkind (L)
    Ordo Rosarius Equilibrio – Cocktails, Carnage, Crucifixion & Pornography (O)
    Ordo Rosarius Equilibrio – Apocalips (O)
    Ordo Rosarius Equilibrio & Spiritual Front – Satyriasis (O)
    Otto Dix – Город
    Outofsight – Vodka Likes Smoke –the damned poets- (O)
    P
    Panzer AG – Your World Is Burning (L)
    Placebo - Once More With Feeling (Singles 1996-2004) (L)
    Psyclon Nine – Crwn thy frnicatr (L)
    R
    Rabia Sorda – Metodos Del Caos (L)
    raison d'être – Prospectus I (O)
    Razed in Black – Shrieks, Laments & Anguished Cries (L)
    Reaper – Hell Starts With An H (L)
    Requiem For FM – Krash!
    Ritual Front – Солнце Мертвых
    Rome – Nera (O)
    Rome - Confessions d'un Voleur d'Ames (O)
    Rome – Masse Mensch Material (O)
    Rosetta Stone – An Eye For The Main Chance (L)
    S
    Samael – Passage (L)
    Samael – Era One (L)
    Samsas Traum - a.Ura und das Schnecken.Haus (L)
    Scream Silence – Aphelia (L)
    Second Lass – Try to paint a fitful love… (L)
    Serj Tankian – Elect The Dead (O)
    Sistrenatus – Division One (O)
    Six Dead Bulgarians Vs Moon Far Away - Матица
    Sopor Aeternus & The Ensemble of Shadows – Todeswunsch – Sous le Soleil de Saturne (L)
    Sopor Aeternus & The Ensemble of Shadows – The Inexperienced Spiral Traveller (L)
    Sopor Aeternus & The Ensemble of Shadows – Dead Lovers’ Sarabande (Face One) (L)
    Sopor Aeternus & The Ensemble of Shadows – Es reiten die toten so schnell… (or: the vampyre sucking at his own vein) (L)
    Sopor Aeternus & The Ensemble of Shadows – La Chambre d’Echo – Where the dead birds sing (L)
    Sopor Aeternus & The Ensemble of Shadows – Les Fleurs Du Mal (O)
    Spiritual Front – Armageddon Gigolo (L)
    Suicide Commando – Axis Of Evil (L)
    Svasti-ayanam – Sanklesa (Remastered) (O)
    T
    Tanzwut – Ihr wolltet Spass (L)
    Tiamat – Wildhoney (L)
    Tiamat – A Deeper Kind Of Slumber (O)
    The 69 Eyes – Paris Kills (L)
    The 69 Eyes - Framed In Blood (The Very Blessed Of The 69 Eyes) (L)
    The 69 Eyes – Devils (L)
    The Cure – Disintegration (O)
    The Cure – Bloodflowers (L)
    The Cure – The Cure (L)
    The Cure – Faith (Remastered) (L)
    The House of Usher – Radio Cornwall (L)
    The Last Days of Jesus – Dead Machines’ Revolution! (L)
    The White Stripes – De Stijl (L)
    The White Stripes – Get Behind Me Satan (L)
    Terminal Choice – Menschenbrecher (L)
    Terminal Choice – New Born Enemies (L)
    Theatre of Tragedy – Storm (L)
    Therion – Lemuria / Sirius B (O)
    Tragic Black – The Cold Caress (L)
    Two Witches – Eternal Passion (L)
    Two Witches – Singles Collection
    Type O Negative – Dead Again (L)
    U
    Unter Null – The Failure Epiphany (L)
    V
    V/A – A Special Tribute To Pink Floyd (O)
    V/A - Perception Multiplied, Multiplicity Unified… The manifold of Peter Andersson (O)
    V/A – Shadowside Vol. 1
    V/A - Spider-Man (Music From And Inspired By) (O)
    Velvet Acid Christ – Lust For Blood (O)
    W
    Wolfsheim – Spectators (L)
    :wumpscut: - Bone Peeler (O)
    :wumpscut: - Evoke (L)
    :wumpscut: - Body Census (O)
    Z
    Zeraphine – Traumaworld (L)
    Zeraphine – Blind Camera (L)
    Zeraphine – Still (L)
    Zeromancer – Eurotrash (L)
    Zeromancer – zzyzx (L)
  • Intento de abecedario musical 2.0

    3 Haz 2008, 07:19 yazan Ritushka

    A ver, aquí va. Esta vez pondré a los que más me gusten de mi playlist n_n.

    # - 4c3, 30 Seconds to Mars
    A - Aleks Syntek, Amduscia, Arch Enemy, Avenged Sevenfold, Ayreon.
    B - Babasónicos, Belén Arjona, Benny Ibarra, Bloodflowerz, Bright Eyes.
    C - Cadaverica, Café Tacuba, Children of Bodom, Christian Death, Cinema Strange, Combichrist.
    D-
    Danny Elfman, Devil Doll, Dolls of Pain, Duran Duran.
    E- Erick Frias, Eyaculación Post-mortem
    F - Faith No More, Fantômas, Fernando Delgadillo, Flyleaf
    G - Gustavo Cerati
    H - HIM,Héroes del SilencioHocico
    I - Inkubus Sukkubus, INXS
    J - Justice <-- Encontré la "J"!
    K - Katatonia, Kidneythieves
    L - La Ley, La Trampa, Lacey Conner,Lacuna Coil, L'Âme Immortelle, Linkin Park, Los Bunkers, Los Meffisto.
    M - Masfaldas, Melt-Banana, Moenia
    N - Naked City,Nine Inch Nails,
    O - Oscar Chávez
    P - Parálisis PermanentePlacebo,Protest the Hero
    Q - QBO
    R - Roadrunner United,Robi Draco Rosa,Rodrigo y Gabriela
    S - Six Million Dollar Weirdo, Soda Stereo, Suicide Commando
    T - The Cure,The Gathering,Theatres des Vampires, Tokio Hotel,Trivium,TvangesteType O Negative
    U - None
    V - Víctimas Del Doctor Cerebro,
    W - Wolfsheim
    X - Xhelazz
    Y - Yo (H)
    Z - Zoé,Zombie Girl

    Me cansé o_ó.
  • 50 questions

    25 May 2008, 12:22 yazan NemesisRiddle

    1. How did you get into 29?
    Magnus Uggla
    Haha, what a beginning! His lyrics are quite funny so I sometimes listen to him because of that. I've known this artist for quite a long time.

    2. What was the first song you ever heard by 23?
    Billy Idol
    ÇalWhite Wedding

    3. What’s your favorite lyric by 33?
    Turisas
    "Den snöiga nord är vart fädernesland
    Där sprakar var härd pa den stormiga strand"


    4. What is your favorite album by 49?
    Death in June
    I'm afraid I don't have any particular favourite.

    5. How many albums by 13 do you own?
    Rammstein
    One, Reise Reise. And I have Mutter on the computer, too, as well as parts of the other albums.

    6. What is your favorite song by 50?
    Summoning
    Hmm... ÇalBauglir.

    7. Is there a song by 40 that makes you sad?
    Daucus Karota
    No?

    8. What is your favorite album by 15?
    Equilibrium
    Turis Fratyr.

    9. What is your favorite song by 5?
    Samsas Traum
    Ein Foetus wie Du

    10. Is there a song by 6 that makes you happy?
    Finntroll
    Yep! My all-time favourite, ÇalFörsvinn Du Som Lyser

    11. What is your favorite album by 10?
    YUP
    Probably Homo Sapiens.

    12. What is your favorite song by 39?
    Kotipelto
    Hmm... I haven't listened to him very much lately, but that'd probably be Can You Hear the Sound

    13. What is a good memory you have involving 31?
    Kent
    I've known this band for quite a long time and even bought one of their CDs many years ago, but when I heard ÇalPalace & Main for the first time, I "rediscovered" this band and fell in love with the song.

    14. What is your favorite song by 38?
    Snakeskin
    Absolutely I Am the Dark.

    15. Is there a song by 19 that makes you happy?
    Christian Death
    Erm... not really happy, but many of them give me energy, like Dead Sorry.

    16. How many times have you seen 16 live?
    Elvenking
    Unfortunately, none.

    17. What is the first song you ever heard by 22?
    :wumpscut:
    Funeral Diner and I got hooked at once.

    18. What is your favorite album by 11?
    The Sisters of Mercy
    Hmm, this is a hard one. Probably Floodland.

    19. Who is a favorite member of 1?
    Deine Lakaien
    Gah, I can't choose between those two gentlemen. But Veljanov's voice is lovely...

    20. Have you ever seen 14 live?
    Voltaire
    No, but I'm sure that'd be fun.

    21. What is a good memory involving 27?
    Helium Vola
    Discovering the band when I got to know that Ernst Horn is involved.

    22. What is your favorite song by 16?
    Elvenking
    Moonchariot

    23. What is the first song you ever heard by 48?
    Metsatöll
    I think it was Lahinguväljal näeme, raisk!

    24. What is your favorite album by 18?
    Tuatha De Danann
    Trova di Danú.

    25. What is your favorite song by 21?
    Rasputina
    Now this is a difficult one, because there are many very good ones. Perhaps I'd go for ÇalGingerbread Coffin.

    26. What is the first song you ever heard by 26?
    Apoptygma Berzerk
    I'm not sure, but I think it was ÇalIn This Together and I wasn't really convinced. Now that's one of my favourite songs by them.

    27. What is your favorite album by 3?
    ASP
    Probably Weltunter.

    28. What is your favorite song by 2?
    Mortiis
    I have many, but I'd say ÇalAcross the World of Wonders

    29. What was the first song you ever heard by 32?
    October Project
    ÇalPaths of Desire, and I din't really get it first. Nowadays I love the song. It's incredibly beautiful.

    30. What is your favorite song by 8?
    Die Ärzte
    Another difficult one, I have many favourites once again. Maybe ÇalWie es geht.

    31. How many times have you seen 17 live?
    Poésie Noire
    None, but I'd love to.

    32. Is there a song by 44 that makes you happy?
    Die Toten Hosen
    Hmm... I'm not very sure about that, but Zehn kleine Jägermeister is funny.

    33. What is your favorite album by 36?
    Infected Mushroom
    Oh, I don't own any of their albums and I don't think I will buy any either... But Converting Vegetarians seems to be quite good.

    34. What is the worst song by 12?
    VNV Nation
    I haven't heard any really bad ones at least from what I can remember.

    35. What was the first song you ever heard by 34?
    Kate Bush
    ÇalThe Dreaming and that got me interested.

    36. What is your favorite album by 47?
    Alice Cooper
    Oh, I don't know, I don't own any...

    37. How many times have you seen 42 live?
    Unheilig
    None.

    38. What is your favorite song by 46?
    Subway to Sally
    ÇalOhne Liebe.

    39. What was the first song you ever heard by 28?
    Mimikry
    En Flicka Som Är Stark.

    40. What is your favorite album by 7?
    Mind.In.A.Box
    Lost Alone

    41. Is there a song by 30 that makes you happy?
    Björk
    Yeah, ÇalVenus as a Boy, hehe.

    42. What is your favorite album by 24?
    Welle:Erdball
    No idea about that.

    43. What is your favorite song by 41?
    Running Wild
    ÇalReturn of the Dragon possibly.

    44. What is a good memory you have involving 45?
    Cinema Strange
    I don't enjoy this band very much anymore. That was kind of short-lived...

    45. What is your favorite song by 35?
    Fields of the Nephilim
    Sumerland (What Dreams May Come) and I've loved it since day one.

    46. Is there a song by 9 that makes you happy?
    Diary of Dreams
    Not really, they're not very happy...

    47. What is your favorite album by 4?
    Sopor Aeternus & The Ensemble of Shadows
    Hmm... I've been planning to buy Songs from the Inverted Womb, so perhaps that's the answer.

    48. Who is a favorite member of 37?
    Cabaret Voltaire
    I don't have a favourite.

    49. What is the first song you ever heard by 43?
    Alice in Videoland
    ÇalRadiosong, hihi.

    50. How many albums do you own by 20?
    Lacrimosa
    None yet.
  • 30 things I don't think you should really know about my favorite 30 artists