No to zajmę się teraz recenzowaniem wczorajszego i drugiego dnia Dni Świdnika.
Line-up sam w sobie smakowity, stadion Avii to całkiem fajne miejsce aby zrobić koncert. Dotarłem na miejsce o 17. Na scenie już było Meridialu razem z Fokusem. Byłem zajęty szukaniem piwa, miejscówki odpowiedniej i pasującej do mojego tyłka także się nie wsłuchiwałem jakoś specjalnie. Ot leci sobie rap i tyle.
Potem przychodzi czas Fokusa, któremu bezsprzecznie współczuję, bo grać koncert dla 50 osób, które stoją jak kołki to nie jest fajna sprawa. Choć Fo sam sobie też jest winien, bo wyszedł, zagrał, wrócił, zgarnął hajs (jeśli płacili). Strzał w stopę murowany, bo publika zwraca Ci tyle energii ile Ty zostawiasz na scenie. O tym co zagrał mogę powiedzieć, że były SMSy, Desperados, Przetrwasz, Powierzchnie Tnące, Wstrząs Dla Mas, Klaskaj i w sumie niewiele więcej, krótki koncert, gdzie Fok chodzi po scenie i sobie melorecytuje.
Zasadę o dawaniu i zwracaniu energii na bank doskonale zna Pezet. On nie wszedł na scenę tylko wbiegł. Razem z Małolatem i Mormonem. W repertuarze mieliśmy głównie Muzykę Rozrywkową co jest w sumie dobrym pomysłem, bo wiadomo, że na tą imprezę nie przychodzą same truskule, ani EMO (a propo najnowszej płyty Pezeta). Z kawałków z poprzednich płyt z Noonem można było usłyszeć: W Branży, Szósty Zmysł i Senioritę. Ogólnie koncert Pezeta oceniam najwyżej. Mimo faktu, że wszędzie dookoła byłem otoczony przez puste gimnazjalistki i inne takie przypadki co znały tylko rozrywkową, a jak leciało W Branży to się patrzyły dziwnie na mnie jak darłem się razem z Pezetem, że "w branży żyją tylko zaprawieni w bojach", ale chuj z nimi.
W ostatniej chwili Jamal odwołał swój koncert, ale z punktu widzenia mniej biurokratycznego to po prostu zamienili się z EastWest Rockers. EWR przyjechało w niepełnym składzie, ponieważ Cheeba gdzieś zaginął. Ras Luta tłumaczył, że jakiś ślub chyba jak dobrze usłyszałem. IstŁeści zagrali to co do nich należy mimo faktu, że grali w odchudzonym składzie. Dużo ognia, ale spokojniej niż Pezet, ale wiadomo, to nie rap pełen rozkurwistych punch'y i bragga tylko reggae, gdzie Honor i Miłość i śpiew. Ale jak najbardziej na plus.
No i powinienem napisać, że po EWR wszedł DonGURALesko. Jakbym wyciął 45 minut z życia to mógłbym to napisać. Niestety zamiast kontynuować falę ognia zostaliśmy zmuszeni do zahamowania... Połamany drum'n'bass wątpliwej jakości plus reklamy puszczane chyba z syntezatora mowy o sponsorach itp. pierdołach przybiły mnie trochę. Posiedziałem, popiłem piwo...
Ale nadszedł czas... W międzyczasie zrobiło się ciemno co tworzyło klimat. Od razu mówię, nie jestem ogromnym fanem Gurala... Nawet mogę powiedzieć, że wcale nim nie jestem. Dlatego fakt, że Gural ma irokeza na głowie potraktowałem bardziej jak: "stary weź załóż tą czapkę z powrotem" niż abym jakoś się tym przejął mocniej. Koncert sam w sobie dobry. Tekstowo wiadomo, że od Gurala się nie wymaga. On jest po prostu skurwielem, który pokazuje to całemu światu. I panu w żółtej koszulce mogło się nie podobać, ale trzeba uszanować w jaki sposób Gural to robi. Jest w tym naprawdę dobry. Trzeba koniecznie wspomnieć Minus koncertu... Czekam 45 minut na półgodzinny koncert... Halo jak u Pezeta... a raczej nie-halo.
Z podsumowań okołomuzycznych. Powinien być wstęp od określonego roku życia. Ogólnie minusem takich imprez jest fakt, że nie każdy przychodzi się bawić w taki sam sposób jak normalny człowiek na koncercie. Raczej szukanie rozróby. Tak sytuacja jak Fokus grał... Nagle na środku zaczyna się napierdalać 5-6 typów, Fo się prawie drze przez mikrofon najpierw do nich aby przestali, potem woła ochronę, która powinna dostać mocno w dupę za podejście do sprawy. Fokus ich prawie opierdolił zanim zdążyli się zebrać i "interweniować". Jak nazwać interwencją fakt, że w bójce brało 5-6 osób, a wyprowadzone zostały tylko 2?
Mniejsza... Kolejnym strzałem w stopę jest "zespół" Tia Maria (specjalnie nie podpisuję jako Wykonawcę). Ja pierdolę... mamy rap, rap, rap, reggae, rap, a potem co? Disco polo! Super, wspaniale, jest tak jak chciałem? W życiu! To już nawet nie jest strzał w stopę... Prezydent Świdnika razem z Pezetem powinien na scenie się drzeć "Przeładował broń i przyłożył lufę do skroni", bo to była naprawdę porażka...










