Muchy

Günlük

  • Seen live

    8 Tem 2009, 13:54 yazan electronic_haze

    Placebo

    HIM

    Arctic Monkeys
    Basement Jaxx
    Coco Rosie
    Cool Kids of Death
    Crystal Castles
    Dżem
    Editors
    Emilíana Torrini
    Fisz Emade
    Goldfrapp
    Hatifnats
    Interpol
    Kings of Leon
    Lao Che
    Lili Marlene

    Lily Allen
    M83
    Massive Attack
    Moby
    Muchy
    Myslovitz
    New Model Army
    PJ Harvey
    Renton
    Sex Pistols
    Sigur Rós
    The Gossip
    The Kooks
    The Police
    The Prodigy
    The Raconteurs
    T.Love
    White Lies

    [last edit on the 8th of July,2009]
  • WIDZIANE NA ŻYWO: 2009

    4 Tem 2009, 20:52 yazan dkolaczynski

    Koncerty w porządku chronologicznym w roku 2009:

    Muchy, happysad - 28.02.2009 w Dekompresja, Łódź
    Myslovitz - 17.05.2009 w Manufaktura, Łódź
    happysad - 22.05.2009 w Miasteczko Akademickie Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź
    Bruno Schulz, L.Stadt, Coma - 30.05.2009 w Politechnika Łódzka, Łódź
    Cool Kids of Death - 20.06.2009 w WSHE, Łódź
  • MOJA KOLEKCJA - SPIS POSIADANYCH CD, ITP.

    4 Tem 2009, 20:50 yazan dkolaczynski

    Płyty CD (42):

    Above & Beyond- Anjunadeep:01 [2009]
    Akurat - Pomarańcza [2001], Prowincja [2003], Fantasmagorie [2006]
    ATB - The DJ '3 In The Mix [2006]
    Bloc Party - Silent Alarm [2005]
    Bunkier - Wyskocz z autobusu - kierowca kłamie! [2007]
    Coma - Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków [2006], Hipertrofia [2008]
    Cool Kids of Death - 2006 [2006]
    Czesław Śpiewa - Debiut [2008]
    Death From Above 1979 - You're a Woman, I'm a Machine [2004]
    Dick4Dick - Grey Album [2008]
    Editors - An End Has a Start [2007]
    Frutti Di Mare - Frutti di Mare [2008]
    happysad - Nonstress / Łydka [Single, 2006], Nieprzygoda [2007]
    Heaven Shall Burn - Antigone [2004]
    Hurt - Nowy początek [2007]
    The Killers - Sam's Town [2006]
    Koniec Świata - Korzenie [2000], Kino Mockba [2005], Burgerbar [2007]
    Lao Che - Powstanie Warszawskie [2005], Gospel [2008]
    Lostprophets - Liberation Transmission [2006]
    Markus Schulz - Amsterdam 08 [2008], Progression [2008], Toronto '09 [2009]
    Maxïmo Park - Our Earthly Pleasures [2007]
    Muchy - Terroromans [2007]
    Naiv - NAIV [2006]
    New York Crasnals - Faces and Noises We Can Make [2007]
    Pezet-Noon - Muzyka poważna [2004]
    Pidżama Porno - Ulice jak stygmaty - absolutne rarytasy [1999]
    Psychocukier - Małpy morskie [2009]
    System of a Down - System of a Down [1998]
    Tesco Value - Tesco Value; Live at Kulkafeen [2008]
    Vavamuffin - Vabang! [2005], Inadibusu [2007]
    Zabili Mi Żółwia - Uczucia w promocji [2006]
    various artists - Uważaj kochanie [Single, 2008]


    Płyty DVD (1):

    Lao Che - Przystanek Woodstock 2008 [2008]
  • nuda nuda nuda drętwieje czas

    27 Haz 2009, 16:11 yazan monotonnie

    mamo, nawet psa mi się wyprowadzić nie chce, wakacje za bardzo mnie rozleniwiają, przeczytałam już wszystkie informacje na portalach, to zrobię ten głupi test.

    01. Jak się dziś czujesz?
    Vespa - Agnieszka
    co za cholerny dzień...
    nie no, nie przesadzałabym aż tak, lubię się lenić.

    02. Czy zajdziesz daleko w życiu?

    Maria Peszek - siku
    to wątpliwe.

    03. Jak widzą Cię przyjaciele?
    Tesco Value - Çalwhen the boys meet the girls
    it's because of the game
    it's because we are the same (;


    04. Czy wyjdziesz za mąż?
    KT Tunstall - ÇalLittle Favours
    yes, i do love you
    oł jeeeeee.

    05. Jaka piosenka może być motywem przewodnim Twojego najlepszego przyjaciela?
    Renata Przemyk - Andergant
    sama sobie nie dam rady

    06. Jaka jest historia Twojego życia?

    Tesco Value - Little Soldier
    hm, wymowny tytuł.

    07. Jaka jest Twoja szkoła średnia?
    Mikromusic - Thank God I'm Woman
    niekoniecznie, wcale za to Bogu nie dziękuję jakoś specjalnie. (:

    08. Jak możesz uczynić postępy w życiu?
    Hey - Katasza
    pozostało mi tylko popełnienie samobójstwa!

    09. Jaka jest najlepsza cecha Twoich przyjaciół?
    Myslovitz - Wieża melancholii
    znikają?

    10. Co kupujesz w ten weekend?
    Sailor Moon - Violin and Piano Duet
    taaak, spełnię marzenia z dzieciństwa i kupię skrzypce! tylko po co? i tak się nie nauczę na nich grac.

    11. Najwierniejszy opis Twoich dziadków?
    Myslovitz - Dwie myśli
    pudło! w szafie raczej nie siedzą.

    12. Jaką piosenkę zaśpiewają na Twoim pogrzebie?
    Cool Kids of Death - ÇalMartwe disko
    mi pasuje! ale by się rodzina oburzyła. xD
    na ulicy taniec śmierci jak tornado porwał wszystko
    jednym makabrycznym gestem urządziłem martwe disco


    13. Jak Cię postrzega świat?

    Edyta Bartosiewicz - ÇalDobrze nam
    tego zrozumieć nie mogę. :P

    14. Czy będziesz miał szczęśliwe życie?

    Lenka - ÇalKnock Knock
    taaaaaaaak?

    15. Co przyjaciele tak naprawdę o Tobie sądzą?

    Stan Miłości i Zaufania - Rzeki
    i choć trudne chwile trwają czasu tyle
    ty możesz trzymać się mnie, by nurt nie poniósł cię


    16. Czy ludzie za Twoimi plecami Cię pożądają?
    Radiohead - ÇalKarma Police
    karma police arrest this girl
    her hitler hairdo
    is making me fill ill
    and we have crashed her party


    17. Jak mogę się uszczęśliwić?
    Strachy Na Lachy - niecodzienny szczon
    brać wszystko za żart? w sumie - dobre.

    18. Co powinieneś zrobić z życiem?
    The Cure - Tainted Love
    now i know i've got to... run away
    i've got to... get away

    uciekać.

    19. Czy będziesz miał dzieci?
    Brodka - nazwij go, jak chcesz
    czyli nie. to na plus.

    20. Do jakiej piosenki zrobiłbyś striptiz?
    The Kooks - ÇalShine On
    jasne - zawsze i wszędzie.

    21. Gdyby nieznajomy zaoferował Ci cukierek, co byś zrobił?
    Hey - Cisza, ja i czas
    ta sytuacja by mnie nie spotkała.

    22. Co Twoja mama o Tobie myśli?
    Cała Góra Barwinków - Warszawa
    wiesz, że możesz mi powiedzieć wszystko, a nawet jeszcze więcej
    wiesz, że możesz zniknąć i pojawić się, kiedy zechcesz


    23. Jaki jest Twój najmroczniejszy sekret?
    Lily Allen - ÇalHe Wasn't There
    ojej, nie przypominam sobie sytuacji.

    24. Jaki jest motyw przewodni Twojego śmiertelnego wroga?
    PJ Harvey - ÇalThe Sky Lit Up
    i'm walking in the city tonight

    25. Jaka jest Twoja osobowość?
    Alicia Keys - Goodbye
    i know now i was naive
    never knew where this would lead
    and i'm not trying to take away
    from the good man that he is


    26. Kim jestem?
    Jamal - ÇalTubaka
    podejdź tu do mnie, żeby ta muzyka była tobą! (:

    27. Co zagra na moim weselu?
    Tesco Value - Hymne til den funky acodeonist
    no, akordeonik na weselicho się nadaje, hej!

    28. Przy czym lubisz tańczyć?
    Czesław Śpiewa - Wesoły Kapelusz
    tak, to szybkie tempo, ten porywający rytm...

    29. Gdzie wezmę ślub?
    Radiohead - ÇalStop Whispering
    doesn't matter anyway

    30. Kim jest osoba, z którą spędzę resztę życia?
    Muchy - ÇalJane Fonda
    ooo, tego się nie spodziewałam! XD

    31. Czego się boję?

    Hey - Chyba
    ciemności? nie, pudło.

    32. Co dzisiaj na kolację?
    The Cure - ÇalThe Perfect Boy
    czyli na słodko.

    33. Czy ktoś chce mnie zabić?
    Renata Przemyk - goplana
    no to jest kilka opcji: czekolada, wieś lub nimfa.

    34. Jak umrę?
    The Kooks - ÇalAlways Where I Need to Be
    and i always though i would end up with you
    czyli nie samotnie! uffff, cóż za ulga.

    35. Jak będą mnie pamiętać?
    The Ting Tings - ÇalWe Walk
    hahaha, ktoś kiedyś taki wierszyk ułożył: 'czy to nocą, czy jasno, Emila zapierdala przez miasto!' :PPP

    36. Co będę robić za kilka lat?
    Stan Miłości i Zaufania - Na Samym Dnie
    sądząc po tytule - będę żulem, jak słodko.

    37. Co powinienem zrobić zamiast użerać się z tym quizem?
    Regina Spektor - Lacrimosa
    powinnam zamienić się w Ikara.

    38. Moje preferencje seksualne?
    Edyta Bartosiewicz - Miłośc jak ogień
    uf, według tego quizu jestem hetero, jak dobrze!

    39. Co ludzie myślą kiedy widzą mnie pierwszy raz?
    Michael Buble - Lost
    tak, mają rację - jestem zagubioną sierotką.

    40. O czym teraz marzę?
    Cool Kids of Death - Czekając, aż skończy się wszystko
    a przynajmniej ten cholerny quiz.

    41. Czy mam tajemniczego wielbiciela?
    Myslovitz - ÇalScenariusz dla moich sąsiadów
    ooo, mieszka w sąsiedztwie.

    42. Jaki jest zły nawyk którego muszę się pozbyć?
    Julia Marcell - ÇalSide effects Of Growing Up
    od dzisiaj nie dorastam.

    43. Jaki typ kobiety lubię?
    Fisz - Bla Bla Bla
    no tak, lubię, jak gada od rzeczy.

    44. Jaki typ mężczyzny lubię?
    The Gossip - ÇalStanding in the Way of Control
    trzymającego się swojej drogi? taaaaaaaaak.

    45. Czy będę dobrym partnerem dla swojej drugiej połówki?
    Radiohead - ÇalParanoid Android
    paranoik to chyba nie za dobrze.

    46. Zapowiedź na jutro...
    O.S.T.R. - ÇalTo Ja Mam Flow
    co racja, to racja.
  • Bands I've seen live

    14 Haz 2009, 15:20 yazan maccarols

  • If you could see where I've been.

    10 Haz 2009, 18:12 yazan roxy_xp

  • Juwenalia Poznań 2009

    2 Haz 2009, 00:23 yazan nickkol

    Czw 28 V – Juwenalia 2009 w Poznaniu

    To trzecie poznańskie w jakich miałam okazję uczestniczyć. W tym roku wypadły słabiej, głównie z uwagi na pogodę, która odstraszyła wielu żaków. Byłam na dwóch festiwalowych dniach - w czwartek i sobotę. Piątku nie wybrałam z uwagi na gust muzyczny.

    Pierwszego dnia chciałam zaliczyć koncerty Flapjacka i Nocnej Zmiany Bluesa. Flapjack pokazał klasę i dał zapowiedź tego co działo się na Acid Drinkers w sobotę. Szkoda, że tak krótko w porównaniu z kolejnym koncertem - Indios Bravos. Gutek dopiero na koniec śpiewał stare przeboje, a publiczność nie chciała go wypuścić. Zaszłam następnie pod scenę na autobusie, aby wysłuchać końcówkę koncertu zespołu Muchy. Na koniec pierwszego dnia pozostała tylko Nocna Zmiana Bluesa. Koncert świetny. Muzycy mieli świetny kontakt z publicznością i co chwila zachwycali stylem gry na gitarze, harmonijce i ....tarce do prania. Muzyka miła i przyjemna do zabawy. Pod sceną zebrali się fani rocka i bluesa, których nie zainteresowała gwiazda główna pierwszego dnia.

    W sobotę szykowałam się na kulminacyjny moment koncert Acid Drinkers i nie zawiodłam się. Pierwszy raz widziałam grę zespołu w nowym składzie, z Yankielem. Zagrali utwory z nowej płyty i starsze. Koncert mnie totalnie rozbroił, jak zwykle świetny kontakt z publicznością Tytusa i spółki i ....szkoda, że taki krótki.

    Zostałam do końca. Waglewski Fisz Emade zagrali spokojnie, bez dużego kontaktu z publicznością, ale pokazali pełen profesjonalizm. Strachy Na Lachy postawiły na swoje hity z dwóch pierwszych płyt. Zagrały też dwa nowe kawałki, które znajdą się na nowej płycie.

    Ogólnie: mało ludzi, bardzo szczegółowa ochrona, doskwierająca inflacja (już 5 zł za małe rozcieńczone piwo), fatalne konkursy typu "Legia kurwa", więcej przypadkowych ludzi, licealistów, a mało tych co powinni najbardziej świętować - studentów. Porównując z poprzednimi latami wypadło gorzej.

    Wśród plusów - nie tworzyły się masakryczne kolejki, dobre ustawienie scen, tak by się nie zagłuszały (wyłączając scenę RedBulla) i dobra muzyka.

    To były prawdziwie poznańskie juwenalia (licząc ilość poznańskich zespołów).
  • pożetwuemowo.

    1 Haz 2009, 20:53 yazan rytmyzwatpienia

    XXXII Żorska Wiosna Młodości - chronologicznie ;)


    Łona

    Od dwóch lat mam marzenie i doskonale wiem, co z nim zrobić - i chociaż króliczkowi zawsze udawało się uciec, to pogoń za nim przestała być przyjemna, więc postanowiłam go złapać - i złapałam w moim mieście. Zawsze na ŻWM czy Sari zazdrościłam ludziom, którzy mogą stać za barierkami, robić zdjęcia stojąc bezpośrednio pod sceną i takie tam, a teraz i ja znalazłam się w tej pożądanej przeze mnie od lat strefie za pomocą zalaminowanej karteczki z napisem DZIENNIKARZ. Łona zaprezentował sporo materiału z pierwszych dwóch płyt, była to wręcz większość. Nie obyło się bez Konewki, Kawy i Fruziek, co mnie w gruncie rzeczy cieszyło. Było Ą Ę, którego kiedyś się nauczę w całości, naprawdę! Był lekko inscenizowany Biznesmen. W ogóle Łona na scenie był bardzo... ruchliwy, co odebrałam przepozytywnie. Pomimo całej mojej miłości do Much (o których niżej) koncert Łony uważam za najlepszy pierwszego dnia tegorocznej ŻWM. Może był najlepszy dlatego, że był moim pierwszym Łony. Po koncercie, wykorzystując magiczny identyfikator, wywiad, z którego przeprowadzeniem nie było żadnego problemu (poza wszechobecną głośnością). Swoją drogą, myślałam, że pan Zieliński jest wyższy ;)

    O.S.T.R., Pezet

    Te dwa koncerty połączę, bo jakoś tak mi przeminęły nie wiedzieć kiedy. O.S.T.R. grał dużo kawałków z nowej płyty, ale ze starych też. Brzydki, zły i szczery nie tym razem, nad czym ubolewam, natomiast była Czarna Miłość (którą w zeszłym roku na Reggae Rap Festiwalu w Chorzowie musiałam poświęcić dla autobusu, do którego i tak się nie zmieściłam). Standardowo był też freestyle. Koncert dobry, ale w związku z nim zero moich przemyśleń. Ważne, że ludziom się podobało.
    Co do Pezeta, to bardzo liczyłam na coś z nowej płyty, która już na dniach, wiadomo na co liczyłam najbardziej (patrz w top tracks), ale się przeliczyłam. Na koniec za to były dwa inne kawałki, na które czekałam równie mocno - ÇalGdyby Miało Nie Być Jutra i ÇalNoc i dzień, no i chyba tylko dlatego ten koncert zwrócił na siebie moją uwagę. No, zwracały na siebie uwagę jeszcze pezetowe fanki piszczące z nadzieją, że Pezet podejdzie i da im autografy. Podszedł, dał.

    CF98, Muchy

    CF98 byli fajni, ale czekałam na Muchy, więc nie będę się rozpisywać o tych pierwszych. Muchy jak zwykle świetnie i tu też nie ma się co rozwodzić. To mój trzeci ichni koncert i ciężko mi wytypować i najlepszy i najgorszy, bo każdy jest na wysokim poziomie. Co ta miłość robi z postrzeganiem jej obiektu... ;) Standardowo zdarłam sobie gardło na krzyczeniu wszystkich tekstów (no, prawie wszystkich - nowych piosenek nie znam, a czasami też robiłam zdjęcia - w ogóle robiąc zdjęcia weszłam prawie na scenę... ;p). Jeden wielki minus się za ten koncert należy, ale nie Muchom, tylko bzdurnym przepisom, że niby o 22:00 cisza nocna - przez tą głupotę znowu nie usłyszałam Terroromansu :( Wywiad przeprowadzony, już w lepszych warunkach niż z Łoną, a jakiż piękny jingiel z głębokim przesłaniem Piotra będzie można już niedługo usłyszeć na antenie Radia Floryda... :) Muszki to Muszki - nie mogły być złe, ale i tak moim idolem pozostaje Maciejewski, ot!
    No i zapomniałabym dodać - tylko w Żorach na koncert Much przychodzi zgraja kiboli ;d

    Sari Ska Band

    Padało, więc poszłam w zadaszone miejsce w celu spożycia Redd'sa. Generalnie nic straconego, bo widziałam ich milion razy.

    Koniec Świata

    Podziwiam wszystkich ludzi ubłoconych od stóp do głów i dwa obozy skaczące w błotku i obrzucające się błotkiem. Hm, chyba jednak wolę zachować czystość. Koniec Świata natomiast jak dla mnie wypadł świetnie, bo i bardzo ich lubię. Na szczęście nie powtórzyła się historia z ostatniego ich koncertu w Żorach i nikt nie uderzył mnie w twarz zniekształcając tym samym mój nos i powodując utratę hektolitrów krwi, ale też i ja się nie pchałam tam gdzie biją ;) Teraz więc z koncertem tego zespołu mam dobre wspomnienia :)

    EastWest Rockers

    I tu widziałam już dużo bujających się ludzi i sama się bujałam, a jakże. Bo i przy EWR ciężko stać bez ruchu. Trzeci mój ich koncert, ale jednak nienajlepszy - może z winy tego, że było dużo kawałków z nowej płyty, która jednak mi nie wpadła w ucho tak bardzo jak poprzednia. Cheeba był jak zawsze boski, Luta rozpuścił dredy, co mu się chyba rzadko zdarza, Grizzlee po koncercie zabiegany jakoś... Koncert na plus, repertuar - jak dla mnie niezbyt, ale nie mogę oczekiwać, że będą grać stare piosenki mając nowe.

    Hey

    Nooo, na to chyba czekali wszyscy. Stojąc znowu w strefie vipowskiej (;d) cieszyłam się, że nie muszę stać w tłumie, który był za barierką i był ogromnych rozmiarów. Jakoś tak nie lubię jak co chwilę ktoś mnie popycha i depcze, ale potem zaczęłam żałować, że nie stoję po tamtej stronie barierek - tam pewnie było cieplej, kiedy ja umierałam z zimna. Ale co tam zimno, kiedy Kasia na scenie! Fascynuje mnie ta kobieta już od paru lat, a jak jest na scenie to mogę sobie tylko na nią patrzeć i jej słuchać, i śpiewać z nią i nawet sobie popłakać (tu przypomina się koncert na Offie, który przeryczałam dosłownie cały) i zapomnieć, że istnieje w ogóle jakiś świat. Hey zrealizował niemal w całości setlistę marzeń, którą sobie ułożyłyśmy z Waszką - było Z rejestru strasznych snów, Katasza, [Sic!], mru mru, Cudzoziemka w raju kobiet - z naszej setlisty zabrakło Chyba, Mikimoto - król pereł i To trzeba lubić, ale te braki wynagrodzono nam mnóstwem innych piosenek, z których żadna nie jest zła, bo to Hey w końcu. Jako, że pierwszy raz miałam okazję z panią Nosowską stanąć twarzą w twarz, to i zachwycona jestem jaka to ona miła i sympatyczna i jaka... ludzka, po tylu latach na scenie. Autograf w książce i zdjęcie moje, wrażenia też.

    Tektonika dźwięku

    Pominęłam.

    PtakY

    No, niby fajnie, ale deszcz przypomniał o sobie trochę, więc część koncertu spędziłam jak dzień wcześniej SSB zbierając siły na dalszą część wieczoru. Ludzi trochę mało było, według mnie, ale za to...

    Coma

    przyciągnęła tłumy. Obsuwa czasowa była niewielka - zresztą planowo mieli zacząć koncert o 20:00 więc tak czy tak cisza nocna nie zagrażała ukróceniu repertuaru. Koncert był długi i dobry, nawet bardzo dobry. W sumie Coma daje stosunkowo dużo koncertów, a to był mój pierwszy. I w sumie mam nadzieję, że nie ostatni, bo podobał mi się, ot. Dużo kawałków z Hipertrofii, której do dziś nie przesłuchałam z czystego lenistwa, ale i były też jakieś, które znałam (a nawet kilka, których pamiętałam całe teksty, bo Comy nie słuchałam już baaardzo długo). Nurtuje mnie pytanie, co było głośniej skandowane po zakończeniu koncertu - dzień wcześniej "Hey! Hey!", czy teraz "Coma! Coma" ;-)
  • porafineriowo.

    24 May 2009, 22:03 yazan radium226

    Rafineria Festival to wydarzenie, po którym nie spodziewałem się zbyt sporego zainteresowania ze strony ludzi ze względu na wyjątkowo słabo dobrany termin. No i nie przeliczyłem się. Uczestników Festiwalu było niewielu, zresztą pogoda nie zachęcała do wychodzenia gdziekolwiek. (nabawiłem się przeziębienia). Rafineria, która odbyła się w Starej Rzeźni to dwudniowy festiwal muzyczny głównie z pokroju gatunku indie... a jakie są moje wrażenia o tym już zaraz.




    DZIEŃ PIERWSZY:

    W piątek pojawiłem się na miejscu jakoś w okolicach godziny 17. 10. Na wstępie wymieniłem mój dwudniowy karnet na dwie opaski niebieską i różową (dlaczego nie wymyślono trzeciego koloru dla dwóch dni?? - nie wiem), zostałem również uraczony różnego rodzaju literaturą, z której do gustu przypadł mi PULP. Następnie oczywiście musiałem się przedostać przez bramkarzy... kontrola była bardzo, aż za bardzo dokładna... w pewnej chwili zwątpiłem czy nie usłyszę zaraz tekstu "W tych butach nie wejdziesz!! To nie jest impreza dla dresiarzy" no ale chwilę później udało się wejść na teren festiwalu.

    Na scenie z młodzieńczą werwą szalał pewien zespół, którego nie potrafiłem zidentyfikować. Chłopaków (jak się później okazało z zespołu The Washing Machine) słyszałem tylko przez trzy kawałki, ale stwierdzam, że fajnie sobie poczynali na scenie, chociaż pod sceną pustki. Po występie łódzkiego formacji, na scenę wkroczył on... wódz, wodzirej, konferansjer czy jak go tam kto chce nazywać. Zapowiedział koncert kolejnego zespołu, poinformował o saloniku Empiku :) i o strefie NGO.
    The Washing Machine - (4) - trochę za krótko Was słyszałem

    Chwilę później na scenę wkroczył zespół hellow dog wraz ze swoją charyzmatyczną wokalistką, która wskoczyła na scenę w stroju Franka Kimono i oznajmiła wszem i wobec, że grają już 13 lat. Zespół tak doświadczony, niestety tylko stażem, jakoś na estradzie nie podbił mojego serca. Nie to, grali jakąś niefajną muzykę, wręcz przeciwnie podobało mi się... irytowały mnie tylko przerywniki między piosenkami, w której coraz to bardziej irytującą była w/w pani, nie wiem czy to była z jej strony gra aktorska czy może prywatnie jest tak irytującą osobą, tak czy inaczej nie podobało mi się to... no może po za ostatnią wstawką, gdzie wokalistka podziękowała za występ - to udało jej się zrobić z delikatnie rzecz ujmując klasą. :) hellow dog - (4-) - pozytywnie, tylko troszkę muszą zmienić wizerunek sceniczny.

    Kolejną formacją, była znowu łódzka formacja L.Stadt. Jak panowie sami przyznali był to ich drugi koncert w Poznaniu - w moim uznaniu drugi słaby (żeby nie powiedzieć ch...) koncert w Poznaniu. Pierwszym był ten, który odbył się przy okazji Nocy Naukowców... już wtedy zraziłem się do wstępów na żywo tej łódzkiej grupy, to co zobaczyłem na Rafinerii tylko mnie w tym potwierdziło. Zespół zdecydowanie lepiej brzmi na płycie niż na żywo. Podobnie jak ostatnio na wielkie brawa zasługują perkusiści, którzy wywołali podobnie jak ostatnio na mojej twarzy uśmiech. Niestety wokalista psuł cały trud pracy perkusistów swoim wokalem. Ale to nic podobno nawet na koncertach Placebo jest do dupy.
    L.Stadt - (2+) - może za trzecim razem Wam się uda.

    Teraz nadeszła ta chwila, której wyczekiwałem od dłuższego czasu. Poznański Snowman o którym słyszałem wiele w samych superlatywach, ale nigdy nie miałem okazji posłuchać jak grają. No i to było to... pierwszy koncert dnia pierwszego, który mnie poruszył. Panowie tworzą coś co mnie osobiście pociągało, podobały mi się wizualizacje puszczane w tle, szkoda że było tak jasno... Lider zespołu miał fajny kontakt z publiką... podobała mi się wymiana zdań z pewną warszawianką, która wiedziała co kiedyś było w starej rzeźni. Niestety z mojej dzięki mojej nieznajomości twórczości zespołu nie mogłem wziąć udziału w konkursie, w którym można było wygrać zestaw 10 płyt i 1 noc z saksofonistą. Te 10 płyt kusiło, saksofonista mniej... gdyby był kobietą to inna sprawa... ale grał i tak fajnie.
    Snowman - (5-) - pierwsze pozytywne zaskoczenie festiwalu.

    Kolejnym gwoździem programu miał być koncert zespołu Woody Alien na scenie Fotisa, koncertu po którym wiele się spodziewałem, ale koncert został przeniesiony na niedzielę, więc WA jeszcze tu wróci.

    Szybka zmiana planów i na scenie rozstawiają się pierwsi gwiazdorzy jak to określił nasz ulubiony wodzirej. Jeszcze chwilka, momencik i już są Pogodno. Jacek był w piątek strasznie wyluzowany, jego łamany angielski denerwował chociaż momentami bawił... strasznie nie podobała mi się jego wulgarność tego wieczoru, tym bardziej że pod sceną przebywał jakiś ojciec z dzieckiem, którego ciężko było nie zauważyć. No ale pomijając ten przykry wątek... Pogodno było mega pogodne i pozytywne... przynajmniej na starcie... na końcówce już nie było tak super. Nie wiem, ale spodziewałem się po nich lepszego koncertu... może za wysoko postawiłem im poprzeczkę?
    Pogodno - (4-) - skaczcie wyżej, wiem że potraficie.

    Happy Pills - czyli Natalia Fiedorczuk po raz pierwszy. Happy Pills to był dla mnie dotychczas nieznanym zespołem o ładnej nazwie. Jak się okazało byli to protoplaści polskiej sceny indie rockowej. Zespół jakoś mnie nie powalił... widać było, że ekipa z Happy Pills wkładała w to co robi naprawdę sporo swojej energii i serca, ale czegoś mi brakowało, tego czegoś co tak pociąga, pozwala się dobrze bawić - może grona znajomych, z którymi można by poskakać... nie wiem. Zespół muzycznie na fajnym poziomie, wokale Natalii fajnie się w to wszystko wplatały, a jednak czegoś brak. Czego?
    Happy Pills - (3+) - czego wciąż Wam brak? nie wiem.

    Kolejni gwiazdorzy sceny polskiej... warszawska grupa Renton. Wielu zarzuca temu zespołowi, granie zbyt cukierkowej odmiany rocka. Ja tam lubię tą czwórkę i chętnie się przejdę na jeszcze niejeden ich koncert. Jednak na Rafce dali wg. mnie ciała. Na 90% jestem przekonany, że panowie zapodawali z Playbacka, bo to nie brzmiało jak występ na żywo... może się mylę, jeśli tak to przepraszam... jeśli nie to polecam to sobie przemyśleć. Pamiętam, że po ostatnim ich koncercie napisałem, żeby nie śpiewali po polsku... w ten piątek jednak Stan pogody brzmiał nawet fajnie - mimo, że i tak wydaje mi się, że to utwór, który fajnie wpasowałoby się w twórczość Ivana & Delfina ; ) Na scenie pojawiły się też, chórki, które wypadły szalenie blado... były zbyt ciche i były słabym ozdobnikiem, do dobrze znanych utworów, no poza walorami estetycznymi. : )
    Renton - (4-) - chciałbym się czasami mylić.

    No i w końcu nadszedł czas na pierwszy koncert w scenie Fotisa, na której zaprezentował nam się świeży, nowy, autentycznie nowy twór Cieślak i Księżniczki to było to, drugi koncert Rafinerii, który zachwycił... Pan Cieślak z swoją księżniczkami mieli wystąpić pod nazwą Tunes of Early Spring, lecz tuż przed koncertem zmienił nazwę. Muzyka, którą można było usłyszeć na Scenie Fotisa faktycznie przypominała to co w początku wiosny najpiękniejsze. Topnienie śniegu, rozkwitanie pierwiosnków i innych wczesnowiosennych kwiatków. Delikatnie wydające się dźwięki z pudła gitary w połączeniu z sekcją smyczkową tworzyły na Scenie Fotisa, coś na kształt magii. Koncert zdecydowanie mnie oczarował i faktycznie przypominał, ze względu na miejsce (hala w starej rzeźni, z fajnym pogłosem), koncerty rozgrywające się w obiektach sakralnych.
    Cieślak i Księżniczki - (5) - It's a kind of magic.

    Powrót na główną scenę, to powrót do pana Juvelen, którego niestety słyszałem tylko przez trzy kawałki, a mimo tego zrobił na mnie fajne wrażenie. Jego muzyka była magnetyzująca i sama pobudzała do tanecznych pląsów... stety/niestety musiałem iść.
    Juvelen - (4) - mam nadzieję, że tego Pana jeszcze spotkam na scenie.

    Dick4Dick... może następnym razem się uda.




    DZIEŃ DRUGI

    Gdy w sobotę wybierałem się do Starej Rzeźni byłem już na starcie nieźle wycieńczony... dzień poprzedzający strasznie mnie dobił i tylko katar i gorączka, katar i gorączka... no ale czego się nie robi dla Sztuki. Rafinerię sobotnią czas rozpocząć... Wejście, tym razem nie sam, ale znów przetrzepany przez bramkarzy, jakbym był nie wiadomo jakim terrorystą (probably "terryfing terrorist") Na miejscu pojawiłem się około 17.40 - 17.50.

    Ze względu na rutynowe już opóźnienia udało mi się zdążyć na koncert poznańskiego zespołu Orchid. Tu po raz kolejny, można było podziwiać w/w Natalię z zespołem, do którego dołączyła druga wczorajsza chórzystka Rentonu - Iza. Nie wiem jak długo p. Iza gości już w Orchidzie, ale ja widziałem ją wraz z zespołem po raz pierwszy. Co wniosła ta zmiana? No są pewne korzyści, których można się tu dopatrywać, ale są też pewne braki. Jeśli chodzi o braki, to jej głos w partiach wokalno-solowych, tych, które kiedyś wykonywała tylko Natalia okazał się niewystarczająco dobry... jednak w niektórych był świetnym uzupełnieniem. Strasznie zawiódł mnie kawałek Call to the Past, którego kiedyś mogłem słuchać zapętlonego przez parę godzin, może to akurat to wykonanie było takie zbyt szybkie, trudno mi to określić.... ale było mi przykro, że ten kawałek nie brzmiał tak dobrze jak tego oczekiwałem. Fajnie za to prezentował się Tony Soprano. : )
    Orchid - (4-) - good changes (?)

    Po koncercie Orchidu, zabrałem moją dziewczynę do Avanti na spaghetii... w drodze na rynek czułem jakbym miał zaraz zostać "skrojony" (jak ja lubię to uczucie). Poza tym studenckiego bolońskiego nie zastąpi jakaś tam kiełbasa czy zapiekanka. W ten sposób ominęło nas Searching For Calm.

    Kolejnym zespołem, który pojawił się na scenie był Psychocukier, którego dotychczas nie miałem okazji poznać i o którym słyszałem mieszane opinie... to też uczucia po koncercie okazały się mieszane... niby panowie mają fajny pomysł na wizerunek, niby fajnie grają... ale jakoś przytłacza płytkość tekstów. Wiem, wiem to tak ma być, taka cukrowa psychodelia, czy mnie to porywa? Trochę porywa, ale na co dzień nie dałbym rady tego słuchać... trzeba mieć na nich fazę, zważywszy na moje przeziębienie fazy brakowało.
    Psychocukier - (3) - no nie miałem tej fazy

    Drivealone nie wystąpił w określonej dla niego chwili, ale do niego wrócimy. Tymczasem na scenie rozkłada się Woody Alien, który miał zagrać wczoraj. A My na herbatę i do saloniku Empiku. W saloniku pogadanka z psychocukrem co się ponoć żre z muchami.

    Na scenie wspomniany Woody Alien słyszany znów przez 3-4 kawałki, no bo się spóźniliśmy. Jakoś tak było mi za głośno i głowa mnie bolała nie wiem czy od muzyki czy od mojego wyjątkowo słabego stanu zdrowia. Ten bass miażdżył wszystko co miałem w głowie, ale do cholery i tak było grubooo. Potem pogadanka w saloniku empiku podczas gdy na scenie Kumka się rozkłada.
    Woody Alien - (4) - źle się Was słuchało, bo za głośno mi było, ale dobrze się rozmawiało i mam nadzieję na kolejny koncert, jak będę zdrowszy.

    Kumka Olik oczywiście, znów przybyłem na końcówkę, ale jaka to była końcówka. No właśnie jaka? Przybywając pod scenę usłyszałem tylko, że teraz zespół zagra utwór pt. Lipstick on the glass. Moje serduszko strasznie się rozradowało na myśl o tym utworze. Wcześniej już miałem okazję nie być na kilku koncertach Kumki, bo mi Artur mówił, że oni ssą... no ale teraz mieli szansę podbić moje serce... i wystarczyło tak naprawdę niewiele. Tylko jedno dobre wykonanie utworu Maanamu, na którym się wychowywałem. No ale KURWA MAĆ, jak usłyszałem "Lipstick, lipstick on the glass" zamiast "Whose that lipstick on the glass?" to mój świat i dotychczasowa radość przemieniła się w zło. Byłem mega wściekły i już żaden, ale to absolutnie żaden wyczyn ze strony Kumki na tej scenie nie mógł tego zmienić. Jeśli ktoś chce wykonać taki klasyk to niech się chociaż nauczy słów.... w tekście notabene występują słowa "To nic, że ona przyjdzie zapyta jeszcze raz" po tym tekście powinno paść pytanie, pytanie "Whose that lipstick on the glass?", a nie zdanie twierdzące "Lipstick, lipstick on the glass." Jeśli czyta to ktoś związany w jakikolwiek sposób z zespołem, albo ktoś kto ma kontakt z zespołem niech przekaże im tą cenną uwagę... bo podejrzewam, że zespół będzie chciał jeszcze nie raz wykonać jakiś cover, ale najpierw PANOWIE NAUCZCIE SIĘ TEKSTU...
    Kumka Olik - (2) - a mieliście taką szansę i dodam, że nawet Wam dosyć szło.

    Teraz na scenie Fotisa miał wystąpić długo oczekiwany przeze mnie i przez innych projekt solowy Piotrka Maciejewskiego o nazwie Drivealone. Długo oczekiwany, ponieważ Piotr miał pewne kłopoty techniczne, które wydaje mi się nie do końca zostały usunięte co odbiło się strasznie na odbiorze tego koncertu... nie mogłem dotrwać do końca, bo serce mi pękało... wokal był mało słyszalny... gitary były za głośno... z głośników wydobywał się jakiś nieznośny szum... nosz kurcze no dlaczego? W ogóle sala, w której mieściła się scena Fotisa niosła za wielkie echo i wszystko to wyszło szalenie blado... może lepiej byłoby gdyby Piotrek wystąpił na głównej scenie? Niestety odpowiedzi na to pytanie nie poznamy. Mam nadzieję, że następny koncert Drivealone będzie mi się bardziej podobał.
    Drivealone - (4-) - żal i smutek

    Teraz na głównej scenie wystawiły się Pustki, moje, nasze ukochane Pusteczki. Chyba najlepszy koncert na całej Rafinerii, nie licząc tych na których nie byłem. Na pustkach musiałem być pod samą sceną, bo gdzieżby indziej... Tak też wraz z karmel uczyniliśmy. Strasznie fajnie się śpiewało i tańczyło do znanych nam kawałków... Dookoła niektórzy ludzie też sobie śpiewali, czemu nie tańczyli? Nie wiem. Ja słuchając Pustek, aż sam się rwę do tańca, więc kompletnie nie rozumiem, dlaczego wszyscy stali jak wryci. Strasznie podobały nam się reakcje stojącego ciut przed nami przy samych barierkach chłopaka, który co kawałek krzyczał głośne "YEAH!!" jemu też został dedykowany jeden z utworów. Koncert był niesamowity i pełen energii. Zapomniałem kompletnie o tym, że jestem przeziębiony i śpiewałem i tańczyłem i w ogóle Pustki <3 : ) Potem jeszcze spotkanie z artystami w saloniku Empiku, też strasznie miło tak jakoś i dowiedziałem się, że Pustki w czerwcu w Poznaniu będą i dlaczego nie zagrano Próby sił i dlaczego Pustki to Pustki, a nie inne kluski i w ogóle, w ogóle :)
    Pustki - (5+) - przyjeżdżajcie tu częściej, no!

    Następnym koncertem, był koncert kolejnej poznańskiej grupy, której głównym wokalistą i liderem zespołu jest niejaki Michał zwany Bartkiem : ) Tak, tak teraz czas na Muchy. Strasznie bałem się tego koncertu, bo muszki są dla mnie czymś więcej niż zespołem, który wydał zajebisty terroromans... niee muszki to ja już długo, długo znam i obserwuję ich poczynania. Mój strach wynikał z tego, iż ostatnio przyszedł dla zespołu ciężki czas... tak to jest czas, w którym Muchy muszą się wybronić w moich oczach. Może od początku... Tak jak wspomniałem, na pierwszym koncercie Much, na którym byłem, było może niespełna 40-50 osób. Koncert ten odbył się wtedy na poznańskiej Malcie i ożesz kurwa ja pierdolę co to za zespół.... naprawdę wtedy poczułem do nich pierwszą falę miłości, a wszystko to dzięki Krecikowi... następnie chyba informacja o tym, że muchy wchodzą do studia przepełniła moje wszystkie członki jak najczystsza krew... kolejna mega-fala miłości miała miejsce na koncercie w Eskulapie, podczas Erasmusa, na którym bawiłem się z kretem, Sarną i pedałem... oj tak wtedy Muchy grały dla nas reszta była nieważna. No i teraz te złe czasy... gdy miliony nastolatek skandują głośno Muchy, Muchy, Muchy... piszczą na koncertach... rzucają w Wiracha cukierkami... w tych czasach zespół strasznie się zmienił, to co kiedyś tak cieszyło taka spontaniczność... młodość... witalność gdzieś jakoś uleciało i strasznie było mi z tego powodu przykro. Ostatnio nawet po koncercie Much wyszedłem zdegustowany ich "zabawą" na scenie, próbą tworzenia czegoś nie wiem na pokaz, zabawa elektroniką... odbierałem Muchy jakby nadali sobie nową etykietkę, nowy wizerunek w stylu "och, jesteśmy fajni i nie musimy tego udowadniać"... Na początku strasznym szokem było dla mnie wstąpienie do zespołu Tomasza Skórki, który był jakby z innej bajki... grał i nie potrafił się bawić, teraz to się zmienił i w sobotę poradził sobie doskonale i już jest wg. mnie pełnoprawnym członkiem Much. A ten sobotni koncert.... Mimo tych nastolatek cukierków, TO BYŁO TO, to były stare dobre Muchy, pełne powera... pełne witalności... zaskakujące... szalone... i rewelacyjne pod każdym względem... No i jeszcze informacja o nowej płytce, kolejną falą miłości jak wtedy w Browarze, gdy dowiedziałem się, że powstanie terroromans.
    Muchy - (5) - wróciliście do mojego serca, nie spieprzcie tego.

    Na The Teenagers już nie zostaliśmy, ze względu na moje fatalne samopoczucie dzisiaj już pół dnia się kuruję w łóżku...ale co Rafineria wymiotła, to wymiotła... może i było mało ludzi, ale za rok może być lepiej, tylko wróćcie do terminu letniego... taki środek maja to jednak jeszcze nie czas na imprezy plenerowe do późnej nocy.
  • koncerty

    17 May 2009, 15:05 yazan annka90

    Napisane "dla zabawy" no i z okazji tego, że teraz mam masę czasu na zmarnowanie! :D Koncerty, na których byłam, oczywiście wszystkich nie pamiętam typu juvenalia czy jakieś majówki inne na wyspie

    2005:
    Cool Kids of Death
    Myslovitz
    TAT
    Orange Park
    Pidżama Porno
    happysad
    Pidżama Porno

    2006:
    happysad
    Hurt
    Strachy Na Lachy
    Habakuk
    Hey + za fajerwerki
    Fisz Emade
    Vavamuffin
    Akurat
    Pidżama Porno
    happysad
    Hurt
    Vavamuffin
    Strachy Na Lachy
    Raz, Dwa, Trzy pierwszy wybryk cudeńko
    Pidżama Porno

    2007:
    Cool Kids of Death
    The Car Is on Fire
    Sonic Youth
    The Roots ♥♥♥
    East West Rockers
    O.S.T.R.
    Groove Armada
    Beastie Boys
    Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach
    Indios Bravos
    Bloc Party ♥♥♥
    Björk
    LCD Soundsystem
    Novika
    Beastie Boys
    Gentleman!
    Managga
    Me, Myself & I
    Fisz
    Pogodno

    2008:
    O.S.T.R. ♥♥♥
    Muchy
    Łona
    O.S.T.R.
    Miloopa
    Rahim
    L.U.C
    Clapham South
    The Roots
    Atmosphere
    Brother Ali
    O.S.T.R.
    Kool Savas hahahaha
    Wax Tailor
    O.S.T.R.
    Katie Melua
    Marika

    2009:
    O.S.T.R.

    Gonna see this summer: Franz Ferdinand, Dizzee Rascal, Röyksopp, Digitalism, CSS, New York Pony Club, Deadmau5, Lady Sovereign, La Coka Nostra, Method Man, Reks, Termanology

    Gigs I HAVE TO GO before I die;p

    The Streets !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Róisin Murphy !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Kanye West !!!
    Hot Chip
    Architecture in Helsinki
    Calvin Harris
    Pharrel
    Justin Timberlake
    Abradab
    Just Jack
    Lykke Li
    Smolik
    Beyoncé

    te z serduszkami to te, których nie umiem ubrac w słowa ;p były pięęęęęęęęęęęęękne :D
    mogłabym się nie przyznac do tych z gimnazjum, ale to też ma swój urok ;p